czwartek, 2 marca 2017

Testy na zajęciach z etyki

Na zajęcia z etyki warto od czasu do czasu przygotować test wyboru. Uczniowie to lubią, ponieważ mogą wtedy zweryfikować posiadane wiadomości. 
Ja na zajęciach z etyki przeprowadzam testy wyboru, ale są one z założenia łatwe. Chodzi o to, by uczniowie dzięki testowi utrwalili sobie wiadomości. Jest to więc raczej jakaś forma ćwiczenia. 
Pytania są proste, w szkole podstawowej np.: 

Czy należy ustąpić miejsca w tramwaju starszej osobie? (tak lub nie)
Czy wszystkie programy telewizyjne nadają się dla dzieci? (tak lub nie)
Czy należy pomóc osobie poszkodowanej w wypadku? (tak lub nie)
Czy zdrowa dieta pomaga w zachowaniu dobrego samopoczucia? (tak lub nie)
Czy aktywność fizyczna może sprzyjać rozładowaniu agresji (tak lub nie)
Czy każdy dorosły zasługuje na zaufanie? (tak lub nie)
Czy osoba która często kłamie - jest wiarygodna? (tak lub nie)
Czy różnice w wyglądzie powinny być powodem wyśmiewania/dokuczania (tak lub nie)

Może być kilka możliwości odpowiedzi, np.

W jaki sposób można pomóc osobie prześladowanej w szkole?

- Zgłosić sprawę wychowawcy
- Grupa powinna wziąć w obronę osobę prześladowaną
- Osoba prześladowana może swoim zachowaniem ułatwiać agresorowi "zadanie" (syndrom ofiary) - trzeba to zmienić. 
- Można pomóc osobie prześladowanej włączając ją do swojej grupy koleżeńskiej (prześladowcy wolą samotne "ofiary").

W tym przypadku prawidłowe będą wszystkie odpowiedzi. 

i tak dalej....

Dobrze jest, jeśli pytania dotyczą realnych sytuacji w których można postąpić dobrze lub źle. Dzięki temu uświadamia się uczniom, że etyka nie jest oderwana od rzeczywistości, ale odnosi się do  zwykłej praktyki życia. 

sobota, 25 lutego 2017

Słoń i mędrcy

Jakoś tak jest, że na zajęciach z etyki prędzej czy później pojawia się kwestia różnych religii. Zdarza się nawet, że uczniowie spierają się ze sobą, która religia jest bardziej "prawdziwa", oraz czemu jest ich wiele, a nie tylko jedna. 

To bardzo trudne pytanie, na którym, mówiąc kolokwialnie, łatwo się "wyłożyć". Ponieważ na zajęciach mogą być osoby różnych wyznań nie można urazić niczyich przekonań. Warto wtedy opowiedzieć dość znaną historyjkę o słoniu i mędrcach. Ma ona różne wersje, a brzmi mniej więcej tak:

Pewien król zaprosił do siebie czterech mędrców, ponieważ pragnął powiększyć swoją wiedzę na temat świata. Jednak każdy z nich pochodził z innego zakątka świata i wyznawał inną religię. Na początku wszystko było w porządku, mędrcy oczywiście popisywali się swoją wiedzą i król dowiedział się wielu ciekawych rzeczy. 
Jednak mędrcy poruszyli również kwestię Boga i wówczas zaczęli się strasznie kłócić, do tego stopnia, że prawie się pobili. 

Pierwszy twierdził, że jedynym prawdziwym bogiem jest Jehowa, drugi że Ahura Mazda,  trzeci, że Chrystus, a czwarty, że Mahomet. 

Wtedy król, nie mogąc znieść tej narastającej awantury postanowił, że tym razem to on nauczy czegoś mędrców. 

Najpierw delikatnie wybadał, czy któryś z mędrców widział wcześniej słonia. Okazało się, że nie! Kazał więc do komnaty, w której panowały zupełne ciemności, wprowadzić słonia. Następnie kazał mędrcom (dodatkowo zawiązawszy każdemu oczy) wejść do komnaty i posługując się jedynie dotykiem opisać, jaki jest słoń.

Pierwszy z mędrców złapał za trąbę. Wychodząc stwierdził, że słoń to coś w rodzaju grubej liny. Drugi złapał za nogę i powiedział, że słoń przypomina grubą kolumnę. Trzeci złapał za ucho i powiedział, że słoń jest szorstki i obły. A czwarty w ogóle się zgubił w zaciemnionej komnacie i powiedział jedynie, że słoń po prostu strasznie cuchnie. 

Wówczas król kazał zapalić światło. Mędrcy bardzo się zdziwili widząc jaki słoń jest naprawdę. Król natomiast powiedział: każdy z was mówił co innego, chociaż w gruncie rzeczy mówiliście o tym samym słoniu. Każdy z was na swój sposób miał rację. Podobno od tamtego czasu mędrcy nie spierali się już o to, czyja religia jest lepsza i czyj Bóg "prawdziwszy", ale pogodzili się ze sobą. 


niedziela, 19 lutego 2017

Na etyce o prawdzie i kłamstwie

Na lekcji etyki warto poruszyć kwestię prawdy i kłamstwa. W szkole podstawowej bardzo fajną "ilustracją" do tematu będzie animowany odcinek przygód Mikołajka pt. "Choroba". W tym odcinku Mikołajek nie chce iść do szkoły.  Postanawia więc oszukać swoją mamę udając, że jest chory. Szybko jednak okazuje się, że kłamstwo ma krótkie nogi i (nie zdradzając treści odcinka) można powiedzieć, iż znacznie lepiej byłoby nie kłamać i jednak pójść do szkoły. 

Warto ponadto zastanowić się wraz z uczniami nad następującymi sprawami:

1. Czy osoba, która kłamie, jest godna zaufania i czy można na niej polegać?
2. W jakich sytuacjach kłamiemy, dlaczego właściwie to robimy?
3. Jakie skutki może wywołać kłamstwo?
4. Czy zawsze należy mówić prawdę? 

Co do ostatniego punktu można zaskoczyć uczniów, ponieważ wszyscy zgodnie twierdzą (przynajmniej gdy pyta o to nauczyciel i w teorii), że kłamstwo jest rzeczą ZAWSZE złą, i że w każdym przypadku należy mówić prawdę. Nie do końca... W sytuacji, gdy niepowiedzenie prawdy, lub nawet kłamstwo może uratować komuś życie - wolno skłamać. 

Na potwierdzenie tej z pozoru szokującej tezy można podać mnóstwo przykładów. Dajmy na to, do szkoły wtargnęła jakaś niebezpieczna osoba, która chce zrobić dzieciom krzywdę. Dzieci jednak ukryły się na zapleczu klasy. Wyobraźmy sobie, że ten niebezpieczny człowiek wpada do klasy i widzi tam nauczyciela. Zadaje mu pytanie - gdzie są dzieci? Czy wtedy nauczyciel powinien powiedzieć prawdę, czy też skłamać? Na to pytanie niech każdy odpowie sobie sam :)

Warto także zaznaczyć, że powiedzenie komuś prawdy bywa zbędne i może kogoś zranić. Jeśli ktoś - dajmy na to - cierpi na nadwagę, nie należy "w imię prawdy" nazywać go "grubasem", zwłaszcza, gdy niczemu to nie służy, a jest jedynie złośliwością. Czasem też prawda potrafi odebrać nadzieję, na przykład komuś, kto mierzy się z bardzo ciężką chorobą - więc należy z prawdą obchodzić się odpowiedzialnie i ostrożnie. Trzeba po prostu zastanowić się, czy powiedzenie prawdy w danej sytuacji nie przyniesie znacznie więcej szkody niż pożytku. Może czasem warto zachować milczenie?

Natomiast w szkole średniej/gimnazjum można jako pracę domową zadać uczniom następującą zagadkę (warto wydrukować ją na karteczce, gdyż jest dość skomplikowana i zwykle jej rozwiązanie zajmuje sporo czasu):

Wyobraź sobie, że idziesz przez las i znalazłeś się na rozstajnych drogach. Masz do wyboru drogę A lub drogę B. Jedna prowadzi do celu, a druga to pułapka.
Jest to szczególne miejsce, w którym grasuje dwóch bliźniaków. Musisz zapytać jednego z bliźniaków o drogę. Tylko w ten sposób możesz dowiedzieć się, która  jest prawidłowa i bezpieczna. Szkopuł jednak tkwi w tym, że jeden z bliźniaków zawsze mówi prawdę, a drugi zawsze kłamie. Ponieważ są zupełnie identyczni - nie wiesz, którego z nich masz akurat przed sobą.

Jakie pytanie zadasz i jak dowiesz się, która ścieżka jest właściwa?
Osoby, które chciałyby poznać odpowiedź na zagadkę mogą napisać do mnie wiadomość.


A poniżej książeczka Oskara Brenifiera w całości poświęcona zagadnieniu prawdy: 


niedziela, 18 grudnia 2016

Recenzja "Podziemnego miasta"

Serdecznie zapraszam do zapoznania się z recenzją powieści "Podziemne miasto", która ukazała się na stronie Grzegorza Kopca - www.grzegorzkopiec.pl.:

Nazwisko Łukasza Henela jest jednym z pierwszych, na które natknąłem się na początku mojej (bądź co bądź krótkiej) przygody z polską grozą. Kiedy w końcu sięgnąłem po jego debiutancką powieść „On”, ta bardzo przypadła mi do gustu, a lekkie pióro autora tylko zachęciło do wnikliwszego zapoznania się z jego twórczością... Czytaj dalej



piątek, 2 grudnia 2016

Zmiana tytułu nowej powieści

Podczas prac redakcyjnych nad "Wampirzycą" padła propozycja, aby tytuł zmienić. Ponoć jest już przesyt wampirów i ogólnego wampiryzmu. Motyw wampirów jest - przynajmniej tak twierdzą niektórzy - ograny do cna. Akurat. Pewnie za kilka lat nakładem jakiegoś amerykańskiego wydawnictwa ukaże się "Dziewczyna, która była wampirzycą" albo "Wampirzyca z pociągu", czy też "50 twarzy wampira" i znów będzie moda na wampiry. 

Tak czy owak decyzja o zmianie tytułu praktycznie zapadła i powieść ma nosić tytuł "Demon". Nie jestem pewien, czy tytuł "Demon" nie jest również ograny, niemniej faktycznie może zaintrygować, szczególnie wielbicieli literatury grozy. 

środa, 14 września 2016

Nowa powieść - "Wampirzyca"

Tekst ukończony, wysłany do Wydawnictwa. Umowa podpisana. Znajomi pytają mnie, kiedy będzie ta książka. Prawdę mówiąc - dokładnie nie wiem. Prace redakcyjne trwają zwykle kilka miesięcy, często jednak potrafią się przeciągnąć. Proces wydawniczy rządzi się swoimi prawami. Wydawnictwa mają swoje terminy. 

"Wampirzyca" to tytuł roboczy. Czasem zdarza się i tak, że Wydawca może zasugerować zmianę tytułu. 

O czym będzie ta książka? Przyznam się, że zawsze jestem bezradny wobec tego pytania. Każda odpowiedź będzie niekompletna. Cokolwiek by nie napisać, minie się z prawdą albo będzie trąciło banałem. O duchach? Też. O nawiedzonym schronisku? Też. O niezwykłym wynalazku Tesli? A i owszem, czemu nie. A czy będą tajemnicze podziemia panie Łukaszu? Będzie tajemnicza piwnica. A co z Wampirzycą, kto to taki? Tego oczywiście nie mogę zdradzić, dowiecie się gdy książka ujrzy światło dzienne, niemniej legenda o Wampirzycy, grasującej w Górach Sowich będzie stanowiła ważny motyw w powieści. 

Aha - i myślę, że książka momentami będzie naprawdę straszna. I to nie na takiej zasadzie, na jakiej straszny jest potwór wyskakujący na ekranie w kinie. Rzecz w tym, że w tej książce  nawiązuję do prawdziwych postaci i historii. Myślę, że jeśli istnieje coś takiego jak "autentyczny mrok" lub "bezkresna ciemność" to w kilku miejscach udało mi się ją na kartach powieści przywołać.

Na razie nie mam nawet projektu okładki. Jak tylko będzie - wstawię na bloga. Na razie jednak trzeba uzbroić się w cierpliwość. 


niedziela, 11 września 2016

Jak rozpoznać "toksycznych" ludzi?

Trzeba pewnego rodzaju odwagi, by postawić takie pytanie. Chociaż w głębi duszy każdy zna „toksycznych”, to jakaś wpojona nam poprawność każe głośno mówić, że ogólnie rzecz biorąc nikogo nie dyskryminujemy i ostatecznie wszyscy są w porządku. Czy rzeczywiście?
            Na co dzień pracuję jako nauczyciel etyki. Ogólne mniemanie jest takie, że etyka uczy być miłym dla innych oraz dobrym. Ale czy bycie miłym wobec kogoś, kto - delikatnie mówiąc - jest dla nas niemiły to jakiś nasz obowiązek? Czy udawanie, że lubimy kogoś, chociaż w głębi duszy mamy go szczerze dosyć jest „w porządku”? Uważam, że nie. Oprócz tego, że lubimy innych powinniśmy też wreszcie… zacząć lubić siebie. Czy to egoizm? Absolutnie nie. Lubienie siebie to pierwszy krok na drodze do lubienia tych, którzy faktycznie na to zasługują. Czytaj dalej na mydrea.ms



Życie po końcu świata

Kiedy mówię ludziom, że świat jaki znamy może kiedyś przeminąć – najczęściej wybuchają śmiechem. Widzę, że nie traktują tej możliwości poważnie. A jednak wszystko wskazuje na to, że tak właśnie może się stać. I to w stosunkowo niedalekiej przyszłości. Czy jest jakiś sposób, by taki „koniec świata” przetrwać?
            Mówimy tutaj o wydarzeniu na skalę globalną, które zmieni oblicze planety... Czytaj dalej na mydrea.ms.

czwartek, 7 lipca 2016

Wychowanie bez wartości, czyli triumf Żelaznego Dziadka

Ukoronowaniem ich marzeń jest nowy telefon komórkowy oraz rzesza nierzeczywistych znajomych na Facebooku. Szczytem ambicji poznanie fajnej „dupy” albo „ciacha”. Na portalach internetowych chwalą się tym, czym mogą – kolejnym poziomem zaliczonym w Candy Crush Saga. Tak jakby ktoś mógł ich za to podziwiać. Zamiast zainteresowań mają śmieszne filmiki na Youtube. Pozbawieni współczucia sprowadzają wszystko do „beki”. Kiedy wydarzy się jakaś tragedia, jedyne co robią to filmowanie telefonem komórkowym. Pozbawieni poczucia wpływania na otaczającą rzeczywistość sprowadzają sami siebie do roli bezmyślnych obserwatorów.  A może to zbyt surowa ocena młodego pokolenia? Czytaj dalej...



środa, 29 czerwca 2016

Recenzje zachęcające do dalszej pracy

Jakoś tak się w nas w kraju porobiło, że w modzie jest komuś dołożyć do wiwatu. Im bardziej się zmiesza nieszczęśnika z błotem, tym bardziej publiczność  jest zachwycona. Tymczasem każdy twórca potrzebuje pewnej dozy pozytywnej motywacji i uznania. Bez tego trudno mu funkcjonować i znaleźć w sobie motywację do dalszej twórczości. Może dlatego z mojego własnego punktu widzenia tak cenne są pozytywne opinie pisane przez Czytelników, które z niekłamaną radością odnajduję od czasu do czasu w sieci. Oto fragmenty jednej z recenzji książki "On", która ukazała się na stronie  Lubimy Czytać:


"Zatęskniłam za charakterystycznym zapachem lasu, za niepokojem, jaki wzbudza zapadająca nagle cisza. Ona nigdy nie wróży dobrze bohaterom –, ale nie łudźmy się nam również nie. Zwłaszcza, gdy jedyne, co nam zostaje to chrzęst ściółki pod stopami...Sprawa jeszcze bardziej komplikuje się w nocy. Jeśli ktoś miał okazję być na odludziu, w lesie po zmroku, doświadczył prawdziwej, nieprzeniknionej ciemności. Nam mieszczuchom tylko wydaje się, że wiemy co to jest. Żyjemy jednak wśród oświetlonych witryn sklepowych, podświetlonych skwerków, świateł drogowych i latarni. W lesie z dala od miast, w bezksiężycową i bezgwieździstą noc, nie ma żadnego źródła światła, żadnej łuny, poblasku, odbić – nic (no chyba, że ktoś potrafi „świecić oczami”). Mrok oblepia nas, a my ślepi w jego uścisku, odczuwamy pierwotny lęk. Gdy doświadczałam tego po raz pierwszy, byłam jak sparaliżowana. I to najbardziej urzekło mnie w tej powieści. Widać, że Henel wie o czym pisze, że wie, co to jest „nic” i skazane na nie, nasze ucywilizowane zmysły. Niezwykle plastycznie oddał wszelkie wrażenia, których ofiarami stajemy się w tym stanie: dotyk niewidzialnego i niepokój zmysłów. Jeśli ktoś nie rozumie o co chodzi, niech zafunduje sobie małą survivalową przygodę…" 

"Kolejnym atutem powieści jest język: prosty i dowcipny. Ta mroczna historia opowiedziana jest zgrabnym stylem i czyta się ją błyskawicznie. Mimo prostoty języka jest on niesamowicie plastyczny. Czuć wilgoć, słychać przytłaczającą ciszę, gdy ptaki nagle milkną, oczami wyobraźni pochłaniamy otaczającą nas scenerię, wraz z niepokojącymi cieniami… Powieść Henela, to bardzo wdzięczny materiał dla filmowca. To praktycznie gotowy do zekranizowania scenariusz."

Czytaj dalej na stronie LC