czwartek, 7 lipca 2016

Wychowanie bez wartości, czyli triumf Żelaznego Dziadka

Ukoronowaniem ich marzeń jest nowy telefon komórkowy oraz rzesza nierzeczywistych znajomych na Facebooku. Szczytem ambicji poznanie fajnej „dupy” albo „ciacha”. Na portalach internetowych chwalą się tym, czym mogą – kolejnym poziomem zaliczonym w Candy Crush Saga. Tak jakby ktoś mógł ich za to podziwiać. Zamiast zainteresowań mają śmieszne filmiki na Youtube. Pozbawieni współczucia sprowadzają wszystko do „beki”. Kiedy wydarzy się jakaś tragedia, jedyne co robią to filmowanie telefonem komórkowym. Pozbawieni poczucia wpływania na otaczającą rzeczywistość sprowadzają sami siebie do roli bezmyślnych obserwatorów.  A może to zbyt surowa ocena młodego pokolenia? Czytaj dalej...



środa, 29 czerwca 2016

Recenzje zachęcające do dalszej pracy

Jakoś tak się w nas w kraju porobiło, że w modzie jest komuś dołożyć do wiwatu. Im bardziej się zmiesza nieszczęśnika z błotem, tym bardziej publiczność  jest zachwycona. Tymczasem każdy twórca potrzebuje pewnej dozy pozytywnej motywacji i uznania. Bez tego trudno mu funkcjonować i znaleźć w sobie motywację do dalszej twórczości. Może dlatego z mojego własnego punktu widzenia tak cenne są pozytywne opinie pisane przez Czytelników, które z niekłamaną radością odnajduję od czasu do czasu w sieci. Oto fragmenty jednej z recenzji książki "On", która ukazała się na stronie  Lubimy Czytać:


"Zatęskniłam za charakterystycznym zapachem lasu, za niepokojem, jaki wzbudza zapadająca nagle cisza. Ona nigdy nie wróży dobrze bohaterom –, ale nie łudźmy się nam również nie. Zwłaszcza, gdy jedyne, co nam zostaje to chrzęst ściółki pod stopami...Sprawa jeszcze bardziej komplikuje się w nocy. Jeśli ktoś miał okazję być na odludziu, w lesie po zmroku, doświadczył prawdziwej, nieprzeniknionej ciemności. Nam mieszczuchom tylko wydaje się, że wiemy co to jest. Żyjemy jednak wśród oświetlonych witryn sklepowych, podświetlonych skwerków, świateł drogowych i latarni. W lesie z dala od miast, w bezksiężycową i bezgwieździstą noc, nie ma żadnego źródła światła, żadnej łuny, poblasku, odbić – nic (no chyba, że ktoś potrafi „świecić oczami”). Mrok oblepia nas, a my ślepi w jego uścisku, odczuwamy pierwotny lęk. Gdy doświadczałam tego po raz pierwszy, byłam jak sparaliżowana. I to najbardziej urzekło mnie w tej powieści. Widać, że Henel wie o czym pisze, że wie, co to jest „nic” i skazane na nie, nasze ucywilizowane zmysły. Niezwykle plastycznie oddał wszelkie wrażenia, których ofiarami stajemy się w tym stanie: dotyk niewidzialnego i niepokój zmysłów. Jeśli ktoś nie rozumie o co chodzi, niech zafunduje sobie małą survivalową przygodę…" 

"Kolejnym atutem powieści jest język: prosty i dowcipny. Ta mroczna historia opowiedziana jest zgrabnym stylem i czyta się ją błyskawicznie. Mimo prostoty języka jest on niesamowicie plastyczny. Czuć wilgoć, słychać przytłaczającą ciszę, gdy ptaki nagle milkną, oczami wyobraźni pochłaniamy otaczającą nas scenerię, wraz z niepokojącymi cieniami… Powieść Henela, to bardzo wdzięczny materiał dla filmowca. To praktycznie gotowy do zekranizowania scenariusz."

Czytaj dalej na stronie LC









piątek, 24 czerwca 2016

Horyzont prawa horyzontem widzenia?

Zachęcam do przeczytania tekstu który ukazał się na stronie mydrea.ms. Marek zadaje ważne pytanie - czy to co jest legalne jest zawsze słuszne i dobre? Czy możemy przechodzić obojętnie wobec ludzkich tragedii i dyktatury banków? Czy powiedzenie "widziały gały co brały" jest rzeczywiście usprawiedliwieniem praktyki na skutek której niejednokrotnie ludzie z rozpaczy popełniają samobójstwa? Praktyki na skutek której cierpią dzieci i całe rodziny? 

Nie sądzę. 

 W Internecie znajdziecie Państwo mnóstwo opłacanych przez banki artykułów sponsorowanych związanych z kredytami. Można dowiedzieć się z nich o zaletach kredytów, a także zapoznać z porównaniem ofert rozmaitych banków. Niewiele jest jednak artykułów, w których pisano by rzetelnie o rzeczywistych celach i strategii bankierów, którzy bezlitośnie łupią kredytobiorców przemieniając ich właściwie w niewolników. Czytaj dalej....

Źródło: polskieradio.pl



poniedziałek, 20 czerwca 2016

Recenzja książki "Szkarłatny blask"

Zawsze, kiedy do głosu dochodzą najbardziej prymitywne pragnienia, budzą się demony. Historia praktyk okultystycznych ma głębokie korzenie, sięgające w głąb ludzkich słabości i wykorzystujące to, co w ludziach najmroczniejsze – żądzę władzy i pieniądza. Ezoterycy i okultyści, również w Polsce, przez lata szukali łączności ze światem umarłych, wierzyli w symbole, które miały dawać im władzę, dzięki którym mogliby rządzić światem. Łukasz Henel w swojej książce znakomicie wykorzystał ten temat. Nie ukrywam, konieczne było zarwanie nocy, żeby nie tylko nie stracić nic z treści, ale i z klimatu, w jaki Autor z efektem śnieżnej kuli wprowadza czytelnika. Starożytne stowarzyszenie, strzegące tajemnicy, tragiczna w skutkach próba przywołania demona, chłopak, który zupełnie przypadkiem znajduje się w centrum nadciągających wydarzeń, mających zmienić świat, a w końcu walka o przetrwanie świata – to wszystko powoduje, że od książki nie da się oderwać.... Czytaj dalej 


sobota, 21 maja 2016

W dzisiejszej "Gazecie Lubuskiej"

Serdecznie zapraszam do przeczytania krótkiego wywiadu, który ukazał się na łamach dzisiejszej "Gazety Lubuskiej".


sobota, 7 maja 2016

Zagrożenie jak najbardziej realne...

  Zdjęcia satelitarne nie kłamią - w ostatnich miesiącach Rosja zgromadziła znaczne ilości swoich żołnierzy w pobliżu granic z państwami nadbałtyckimi. Charakter jednostek, szczególnie duża ilość wojsk pancernych wskazuje na przygotowywanie działań ofensywnych. Od kilku lat ćwiczony jest również scenariusz ataku nuklearnego. Do myślenia dają niedawne incydenty na Morzu Bałtyckim, gdy rosyjskie samoloty niemal „ocierały się” o amerykański niszczyciel.  Jeśli wierzyć wyliczeniom ekspertów - Polska byłaby w stanie bronić się przez dwa, trzy dni. Nie to jest jednak najgorsze. Istnieje inny plan, opracowany jeszcze za czasów zimnej wojny. Czytaj dalej...


środa, 4 maja 2016

Bank zabierze Twoje oszczędności?

Nasze babcie i dziadkowie, z racji ciężkich doświadczeń historycznych mieli nieco inne spojrzenie na oszczędzanie. Najważniejsza była przysłowiowa "skarpeta", którą w razie potrzeby łatwo było ze sobą zabrać lub schować. 
Obecnie wyśmiewana "skarpeta" popadła w niełaskę. Oszczędności najchętniej lokuje się w bankach. Tak się składa, że żyjemy akurat w dość stabilnych czasach. Na razie...

Najnowsze regulacje prawne mają umożliwiać sięganie po nasze oszczędności, jeśli bankowi zagrozi bankructwo. Ktoś może powiedzieć: niemożliwe! To nielegalne! Problem jednak tkwi w tym, że legalne jest to, co jest zgodne z obowiązującym prawem... a prawo ustanawiają ludzie. 

Unia Europejska chce wprowadzić przepisy umożliwiające w razie potrzeby przejęcie oszczędności i depozytów należących do klientów. Jeśli przepisy wejdą w życie banki będą mogły całkowicie legalnie przejąć nasze oszczędności oraz sprzedać przechowywane w skrytkach kosztowności na aukcjach. W ten sposób wielu ludzi może już niebawem utracić majątek całego swojego życia, bez szans na jego odzyskanie. Czytaj dalej...




poniedziałek, 2 maja 2016

Współczesna pańszczyzna

Pańszczyzna w okresie feudalizmu była obowiązkiem przymusowej oraz darmowej pracy na rzecz właściciela. Mogła ona funkcjonować również jako obowiązkowy najem do pracy i wtedy była odpłatna. W Polsce pańszczyzna w różnych postaciach utrzymywała się aż do XIX wieku. Obecnie uważa się, że to relikt przeszłości. Czy na pewno? Współcześnie powstały inne, bardziej nowoczesne formy wyzysku, z których nie zawsze zdajemy sobie sprawę... Czytaj dalej...


sobota, 23 kwietnia 2016

Przestańmy wreszcie czytać książki!

Dzisiaj mamy Światowy Dzień Książki. Ciekawi mnie czy fakt, że Polacy nie czytają książek jest wynikiem przypadku, czy też jest efektem jakichś konkretnych działań. Po dłuższym namyśle i skojarzeniu niektórych faktów skłaniałbym się w kierunku tej drugiej możliwości. W końcu jeśli przez wiele lat niszczy się rynek polskiej książki za pomocą rozmaitych celowych zabiegów, trudno to nazwać przypadkiem. Trudno nazwać przypadkiem wykupienie praktycznie wszystkich polskich wydawnictw przez zagraniczne, zachodnie koncerny, które są właścicielami również tytułów prasowych i sieci księgarń. Koncerny sprawiły, że w Polsce lansuje się "książkowe produkty" zza granicy. To ich właściciele decydują, kto otrzyma prestiżową nagrodę i czyja powieść zostanie uznana za bestseller. A jak z jakością tych "bestsellerów na zamówienie", poczytnych tytułów w stylu "Ta książka nie jest do czytania?".
 Różnie z tym bywa. Najczęściej kiepsko. Mam dziwne wrażenie, że ktoś robi z nas kretynów i niebawem prestiżową nagrodę otrzyma książka z pustymi, białymi kartkami w środku.
Uwaga wydawcy! Mam już nawet dla niej tytuł: "Napisz w środku co chcesz". Albo jeszcze lepiej-narysuj. 
Postanowiłem "przyłączyć się" do tego nurtu książkowej destrukcji i przekornie spróbować przekonać do nieczytania tych, którzy jeszcze po książki sięgają: 

Dzisiaj Światowy Dzień Książki. W całej Polsce z tej okazji odbywają się rozmaite imprezy z udziałem sławnych osób, a wszystko po to, by promować książki. A może by promować te osoby? Popularyzacja czytelnictwa przypomina intensywną reanimację konającego starca. Sprawy mają się jednak coraz lepiej. Przeszło sześćdziesiąt procent Polaków nie przeczytało w tym roku żadnej książki. Nadszedł wreszcie czas, by zlikwidować wydawnictwa, zamknąć biblioteki i księgarnie. Po co komu to czytanie?  Osobiście uważam, że należałoby tego zakazać. Czytaj dalej...

piątek, 22 kwietnia 2016

Co robić na lekcji etyki?

To pytanie nie jest bezpodstawne. W szkole podstawowej i gimnazjum nie ma podręcznika do etyki. Jedyna pomoc naukowa to książka M. Gorczyka "Chcemy być lepsi". 

Nie ma sensu jednak mówić o sprawach oczywistych. Chodzi o to jak poradzić sobie z taką sytuacją braku podręcznika i ćwiczeń przy grupie międzyklasowej i zróżnicowanej wiekowo. 

Polecam bajki. Szczególnie bajki filozoficzne, np. te: 




Oto przykładowa bajka filozoficzna:

W pewnej wiosce żył sobie wąż. Wszyscy ludzie bardzo się go bali, ponieważ był niebezpieczny. Poszli więc po radę do mędrca, co robić. Mędrzec poszedł do węża i długo z nim rozmawiał. Dobrał na tyle odpowiednie słowa, że przekonał węża, aby ten przestał robić ludziom krzywdę. 
Od tego czasu wąż był bardzo łagodny. Ludzie szybko zapomnieli jaki był kiedyś i zaczęli mu dokuczać. Dzieci straszyły go głośnymi krzykami oraz rzucały w niego kamieniami. 
Wąż był już ledwie żywy! 
Poszedł więc do mędrca i teraz to on poprosił o radę. Powiedział: "kazałeś mi być dobrym i miłym, a to obróciło się przeciwko mnie. Nikt się mnie nie boi, nawet dzieci mi dokuczają".
Mędrzec powiedział wtedy: "Zabroniłem ci zabijać, ale nie zabroniłem ci syczeć!". 

Koniec. Te bajki w większości wypadków mają postać krótkich przypowiastek. 

Zaletą bajki jest to, że poziom zajęć można łatwo dostosować do wieku dziecka. Młodsze dzieci mogą namalować ilustrację do czytanych bajek oraz odpowiedzieć na pytania, które wiążą się z dosłownym rozumieniem bajki, np. w jaki sposób dzieci dokuczały wężowi. Nieco starsi mogą zastanowić się np. w jakich sytuacjach warto powiedzieć głośno "NIE"? Czy we wszystkich okolicznościach należy być miłym? Czy sprzeciw można jakoś stopniować? 

Gorąco polecam też wszystkie baśnie J. Ch. Andersena, zarówno w postaci czytanej jak i oglądanej, ze względu na ogromne nasycenie ich różnorodnymi morałami, które dzieci mogą starać się odszukać. Polecam szczególnie:

"Brzydkie kaczątko" - czy warto wyśmiewać się z odmienności innych ludzi? 

"Choinka" - czy należy cieszyć się tym, co się ma? Czy łatwo jest być dorosłym? Bajka o przemijaniu.

"Nowe szaty cesarza" - Czy łatwo jest powiedzieć komuś prawdę? Na czym polega pochlebstwo?

"Świniopas"- Czy można pogardzać kimś biednym?

"Kwiaty małej Idy"- Niesamowita opowieść o odradzającym się życiu i nadziei. 

"Towarzysz podróży"- Bajka z delikatnym "dreszczykiem". Czy warto pomagać innym?