wtorek, 20 września 2011

Opowiadanie o rasizmie na lekcję etyki

Ania i Dominika – doskonały tekst z Elisaberh Reuter, Judith und Lisa, Monachium1988, lekko przerobiony przeze mnie.  



 
Ania i Dominika były najlepszymi przyjaciółkami, jakie tylko można sobie wyobrazić. Mieszkały blisko siebie, bawiły się razem, nieraz były smutne, a nawet czasami się kłóciły. Ale zawsze szybko się pogodziły, bo bardzo się lubiły. Ania i Dominika chodziły razem do szkoły i siedziały w jednej ławce.
Pewnego dnia na ścianie klasy powieszono duże zdjęcie mężczyzny z wąsem, którego teraz często widziano. Tata na pytania Ani wyjaśnił, że ten człowiek jest jak niedobry cesarz. Teraz dorośli i dzieci nie mówiły już na powitanie „Dzień dobry” lecz „Heil Hitler”.

W szkole uczy się czytać, pisać, liczyć, muzyki i wiele innych rzeczy. Ania i Dominika uczyły się teraz, że byli dobrzy ludzie, którzy prawie zawsze byli blondynami, silnymi, wierzącymi w Boga i byli Niemcami. Źli ludzie, wyjaśniała nauczycielka, mieli przeważnie ciemne włosy, zakrzywione nosy i fałszywe spojrzenia. To byli Żydzi. I nauczycielka powiedziała: „Żyd jest wielkim niebezpieczeństwem dla niemieckiego narodu, dlatego wszyscy musimy walczyć z nimi, gdzie tylko ich spotkamy”
Ania zamilkła. Tata powiedział niedawno do mamy: „Jesteśmy, co prawda Żydami, ale oni na pewno nie zrobią nam nic złego”. Oni to byli mężczyźni w czarnych wysokich butach i brunatnych koszulach oraz mężczyzna z wąsem. Ania chwyciła się za swoje czarne loki i patrzyła zdziwiona i przestraszona na nauczycielkę.
Często mężczyźni w czarnych butach maszerowali ulicami. Każdy powinien się dowiedzieć, że mężczyzna z wąsem jest wielkim wodzem ludzkości! Ludzie stali wzdłuż ulic, machali i krzyczeli „Heil Hitler”. Ania chętnie miałaby taką samą chorągiewkę, jak inne dzieci, ale rodzice jej tego zabronili. Jakiś starszy pan pochylił się z uśmiechem nad Anią i dał jej chorągiewkę ze swastyką.

Dzieci uczyły się, że niektóre książki są niedobre. Najczęściej pisali je Żydzi. Żeby dusze dzieci nie zostały zatrute, spalono wszystkie takie książki. Nie było już też niedobrych obrazów namalowanych przez Żydów, gdyż tacy artyści nie mogli już więcej malować. Wszystkie dzieci, także Ania i Dominika powinny sprawdzić, czy w ich domach nie wiszą na ścianach takie obrazy i powiedzieć o tym pani nauczycielce. Każde dziecko w klasie poczuło się teraz silne. Fajnie było mieć kogoś wszystkiemu winnego. Może to Żydzi byli też winni, że w szkolnych tornistrach nie było już słodyczy, że ojciec nie miał pracy albo że mieszkanie było za ciasne. Na pewno wszystkim będzie lepiej, kiedy nie będzie Żydów.
Nie ma się co dziwić, że Ania teraz bardzo niechętnie chodziła do szkoły. 
Przyjaźń między Anią i Dominiką była teraz nieustannie wystawiana na próby.
„Przesiądź się do tyłu” – powiedziała nauczycielka i teraz Ania musiała siedzieć sama w ostatniej ławce. Pozostałe dzieci patrzyły na nią z ciekawością i poza Dominiką nikt się do niej nie odzywał. Na przerwach dzieci skakały wokół Ani i krzyczały „Żydówka, Żydówka”. Wtedy Dominika biegła do Ani i rozpościerała ramiona w jej obronie - żeby dzieci się uspokoiły.
Ania nie mogła już chodzić z Dominiką na basen i plac zabaw. W wielu miejscach wisiał napis „Żydom wstęp wzbroniony!”. Pewnego dnia na aptece, należącej do rodziców Ani powieszono plakat „Niemcy, brońcie się, nie kupujcie nic u Żydów”. Dominika nie wiedziała, co ma o tym wszystkim myśleć, gdyż bardzo lubiła Anię, a także jej rodzice przyjaźnie odnosili się do niej. Dominika nie mogła się dopatrzyć żadnej różnicy między sobą i żydowską dziewczynką, taką jak Ania. 

Pytania:

- Dlaczego Ania i Dominika były najlepszymi przyjaciółkami?
- Czym różniły się obie dziewczynki?
- Jak odróżniała nauczycielka dobrych od złych ludzi?
- Co miała na myśli nauczycielka mówiąc „Żydzi mają fałszywe spojrzenia”?
- Dlaczego Ania patrzyła zdziwiona na nauczycielkę?
- Dlaczego Ania chciała także mieć chorągiewkę ze swastyką?
- Co było rzekomo złego w książkach  napisanych i lub obrazach  namalowanych przez Żydów?
- Dlaczego Ania musiała sama siedzieć w ostatniej ławce?
- Jaka różnica miedzy Anią i Dominiką nagle stała się najważniejsza?
- Czym się różnisz od swojego najlepszego przyjaciela w klasie?





Dalszy ciąg....

„Nie baw się tak często z Anią – powiedziała do Dominiki zaniepokojona mama – to nie musi być akurat ta koleżanka”
Od tej chwili także mama Dominiki nie chodziła do apteki rodziców Ani, ale jeździła wiele ulic dalej do innej apteki. Ania i Dominika musiały wymyślić tajne znaki, kiedy chciały się odwiedzić. Machały sobie ręką z okien. Trzykrotne machnięcie oznaczało „Idę się bawić”, a trzykrotne pokazanie zaciśniętej pięści oznaczało „Teraz lepiej nie przychodź, moi rodzice są w domu”
„Nie rozmawiaj więcej z Anią – zaklinała Dominikę mama – bo będziemy mieć kłopoty”
Dominika nie rozumiała, czego się boi jej mama.  „Lepiej tyle nie pytaj, jeszcze tego nie zrozumiesz – mówili rodzice – w tych czasach trzeba być bardzo ostrożnym”.
Pewnego popołudnia Dominika dała znak Ani, że mogą się razem pobawić. Najchętniej bawiły się teraz w trzech niedźwiadków  w lesie. Każda miała jednego niedźwiadka; Dominika Puchatka, a Ania Pyszczka. Trzeci, najmniejszy, o nazwie Kłębuszek był ich wspólny. Najchętniej obie miałyby najmniejszego niedźwiadka.
Dzisiaj był wyjątkowy dzień. Dominika nagle poczuła się inna, niż Ania. „Od teraz to ja będę zawsze mieć Kłębuszka” – zadecydowała Dominika. Kiedy Ania nie chciała się zgodzić, Dominika powiedziała nagle z wyższością: „Ty przecież jesteś tylko żydowską dziewczynką!”
Nagle zrobiło się całkiem cicho. Ania rzuciła małego niedźwiadka na podłogę i wstała. Chwyciła swojego Puchatka i ile sił w nogach zbiegła w dół po schodach. Dominika została sama w domu. Wzburzona narzekała na Anię i ze złością cisnęła swojego niedźwiadka do kąta. Ania następnego dnia nie przyszła do szkoły. Także w kolejne dni jej nie było. Nikt w klasie o niej nie mówił.
Dominice bardzo szybko zrobiło się przykro z powodu kłótni o niedźwiadki. Jednak w oknie naprzeciwko nie było widać Ani, a rodzice nie pozwolili jej iść do jej domu.
Była noc. Dominika spała głęboko z misiem Kłębuszkiem w ramionach. Nie słyszała warkotu silników i stukotu butów o bruk, nawoływań i krzyków, odgłosów tłuczonego szkła.
Rano Dominika stanęła w oknie i spojrzała w stronę domu Ani. Apteka była całkowicie zdemolowana. Szyby okien rozbite, a w środku widać było powywracane szafki, rozbite butle, rozrzucone pudełka, papiery, tabletki i zioła. Wiele z nich rozdeptane i porozrywane leżało na ulicy i chodniku. Drzwi apteki były otwarte na oścież.
Przestraszona, z mocno bijącym sercem, z misiem w ramionach Dominika popędziła na ulicę. Stała pośród potłuczonego szkła i wołała Anię. Nikt jej nie odpowiedział.
„Dominika, zaczekaj – krzyczała mama, która pobiegła za nią – natychmiast wracaj, ich już nie ma”. „Nie ma?” – zapytała przerażona Dominika i popatrzyła w ciemne wejście do apteki. -  ”Gdzie oni są, ja chciałam dać Ani Kłębuszka. My chciałyśmy się przeprosić”  
„Oni nigdy nie wrócą” – szepnęła mama Dominice do ucha i pociągnęła ją za ramię. Jednak Dominika nie ruszyła się z miejsca, ponieważ nagle coś dostrzegła. Cichutko powiedziała: „Tutaj leży jej miś Pyszczek – i pokazała na niedźwiadka Ani, leżącego na chodniku, brudnego i zdeptanego. Coś się wydarzyło, czego Dominika nie mogła pojąć. Położyła swojego Kłębuszka obok niedźwiadka Ani i spojrzała na mamę. 
„Nie myśl o tym i wszystko zapomnij” – powiedziała mama do Dominiki. Znowu chwyciła Dominikę za ramię i pobiegły szybko do domu.
Wkrótce Dominika dowiedziała się w szkole, że byłoby lepiej, żeby Żydów rozpoznawać po specjalnym znaku, gdyż wielu z nich wygląda jak inni ludzie. I pewnego dnia Żydzi musieli nosić takie znaki, kiedy wychodzili na ulicę. Po dużej gwieździe na ich ubraniach można było zobaczyć, że to jest Żyd. Od tej pory Dominika przyglądała się każdej dziewczynce, która nosiła taką gwiazdę, ale nie odnalazła Ani.   


Źródło: Elisaberh Reuter, Judith und Lisa, Monachium1988




Pytania:


- Dlaczego Żydzi musieli nosić na ubraniach gwiazdę?
- Dlaczego kolor włosów i oczu nic nie mówi o charakterze człowieka?
- Jakie cechy czynią z nas ludzi?
- Czy historia dziewczynek mogłaby się wydarzyć współcześnie?
- Czy lekcje etyki uczą tolerancji?


Co to znaczy, że ludzie są różni ale równi? W jakim sensie są równi?
Są równi ponieważ każdy tak samo pragnie szczęścia jak inni ludzie i ma do tego prawo.


Żeby dzieci w pełni mogły zrozumieć to opowiadanie trzeba je umieścić w historycznym kontekście. Proponuję wspomnieć o Holokauście, prześladowaniach Żydów, obozach koncentracyjnych, II Wojnie Światowej, dojściu do władzy Hitlera. Oczywiście stopień szczegółowości i naturalizmu tych informacji powinien być dostosowany do wieku.
Z pewnością warto też pokazać związek między sposobem myślenia człowieka a jego podatnością na radykalne poglądy. W tym świetle zajęcia z etyki jawią się jako całkiem sensowne lekcje.

1 komentarz: