piątek, 28 grudnia 2012

Filozofia na etyce

Koniec świata nie nastąpił. Chociaż - nigdy nie wiadomo. W Ameryce podobno działał pewien prorok, który jasno wyznaczył i datę i godzinę. Nadszedł sądny dzień i koniec świata nie nastąpił. Nieco rozczarowani wyznawcy zjawili się u swojego guru i zapytali czemu nie ma końca świata. Ten, wcale nie zmieszany odparł: "koniec świata nastąpił, lecz wyście go nie zauważyli".

Ale do rzeczy. Filozofia jak wiadomo to nauka wyklęta (w Polsce!). Znaleźć szkołę gdzie uczy się filozofii to niemal jak trafić w Totka, w Dużego. Znaleźć etykę w szkole już łatwiej, coś jak trafienie w Kaskadę. No dobrze, trochę przesadzam... ale przecież to mój blog, moja działka, i mogę sobie na tym kawałku cyfrowej gleby trochę poprzesadzać.

Uważam, że już na lekcjach etyki w SP można przemycić coś niecoś filozofii.  I uwaga - wielka niespodzianka. Etyka wcale nie sprowadza się do nauki tego, jak być grzecznym. Żeby mówić "Dzień Dobry" i myć ręce przed jedzeniem. To są pewne szczegółowe wnioski, jakie wyprowadzamy z naszych bardziej ogólnych wniosków, które formułujemy jako robocze odpowiedzi na nasze bardzo ogólne pytania (bardzo chybotliwa konstrukcja, ale na razie jakoś zdaje egzamin). 
Etyka, szczególnie w starożytności obracała się wokoło ważnego pytania: "Jak żyć, aby być szczęśliwym?".

Tak wygląda moja notatka na lekcję w SP o cynikach, stoikach i epikurejczykach:
Etyka – „Spotkanie z filozofią”.
Sokrates, Arystoteles: „Jak być szczęśliwym?”.
W starożytności było to typowe pytanie etyczne.
Trzy ważne szkoły filozoficzne (szkoła filozoficzna to filozofowie, którzy mniej więcej zgadzają się ze sobą ;-))
CYNICY  (Antystenes, Diogenes)– szczęście to uniezależnienie się od przypadkowych i łatwych do stracenia rzeczy. Szczęście nie łączy się ze sławą, władzą czy bogactwem. Im mniej posiadamy tym trudniej nas unieszczęśliwić… Każdy może osiągnąć szczęście. Cyników przezywano „psami” ponieważ nie przejmowali się zasadami panującymi pośród ludzi. Żywili się czymkolwiek, spali gdzie się da i mieli głęboko w nosie „porządnych obywateli”. 
STOICY (Seneka, Marek Aureliusz) – los i prawa przyrody są nieuchronne (nie da się przed nimi uciec). Trzeba umieć godzić się ze swoim losem. Najważniejszy jest spokój. Mędrzec ze spokojem przyjmuje zarówno szczęśliwe jak i smutne chwile. Nie przejmuje się tym, na co nie ma wpływu. Przysłowiowy „stoicki spokój”.
EPIKUREJCZYCY (Epikur) – należy unikać przykrości, czerpać radość z przyjemności. Warto zrezygnować z mniejszej przyjemności na rzecz większej (rachunek przyjemności!). Ważny jest również umiar, zbyt wiele przyjemności prowadzi do cierpienia (przejedzenie czekoladą!).
Filozoficzna „apteczka podróżna” Epikura:

  • Bogowie nie są straszni (zjawiska przyrody, np. burza -  wynikają z „ruchu atomów”, choroba nie jest karą)
  • Śmierć jest niczym (kiedy jesteśmy my nie ma śmierci, kiedy jest śmierć, nie ma nas)
  • To co jest dobre jest łatwe do zdobycia
  • To co jest złe, jest łatwe do zniesienia

czwartek, 20 grudnia 2012

Czy jutro nastąpi koniec świata?

Pewnego razu, kiedy byłem jeszcze na studiach, chciałem umówić się z pewnym profesorem na konsultacje. Podszedłem do niego i zapytałem, czy w najbliższy czwartek na pewno będzie, jak zwykle, w swoim gabinecie. Spojrzał na mnie zdziwiony i stwierdził: "jako student filozofii powinien pan wiedzieć, że nic nie dzieje się "na pewno"". 

No właśnie. Nie można powiedzieć, że koniec świata na pewno jutro będzie lub go nie będzie. Trzeba przy tym rozróżnić, że czym innym jest zagłada Ziemi, a czym innym zagłada wszelkiego istnienia, Wszechświata. To pierwsze z pewnością jest bardziej prawdopodobne. 

Jestem jednak przekonany, że końca świata 21.12.2012 r. nie będzie. Przypuszczam to z dużym prawdopodobieństwem. Skąd czerpię tę wiedzę? Czyżbym wierzył w jakąś tajemniczą, chroniącą ludzkość moc? 

Wszechświat pełen jest kosmicznych kataklizmów. Wbrew pozorom, nie jest wcale idealnie funkcjonującą całością, w której wszystko odbywa się bezboleśnie i bezkolizyjnie. Gwiazdy, planety - ulegają czasem zniszczeniu lub panujące na nich warunki zmieniają się tak bardzo, że życie, gdyby tam istniało - nie mogłoby przetrwać. Nasze przekonanie, że żyjemy w bezpiecznym Wszechświecie jest przekonaniem pszczółki, która zbiera nektar z kwiatków akurat w słoneczny, niedzielny poranek.

Jest jednak pewien argument na jakim się opieram, przypuszczając, że końca jutro jednak nie będzie. W perspektywie kosmicznych przemian nasze istnienie stanowi zaledwie ułamek sekundy. Jesteśmy maleńcy, a nasza egzystencja niebywale krótka.  Jest niezwykle mało prawdopodobne, by akurat za naszego życia nastąpiła kosmiczna katastrofa, której skutkiem byłoby zniszczenie życia na Ziemi. No chyba, że sami je zniszczymy, wywołując globalną wojnę. 

Jostein Gaarder - "Świat Zofii"

Zdarzają się w życiu takie chwile, kiedy po prostu trzeba stanąć pod pręgierzem i płonąć ze wstydu. Tak, przyznaję się, "Świat Zofii" przeczytałem całkiem niedawno. Nie miałem pojęcia, że to taka dobra książka (w tym momencie można zacząć rzucać pomidorami i buczeć). 

Fakt, że powieść o filozofii przetłumaczono na czterdzieści pięć języków i swego czasu była to najlepiej sprzedająca się książka na świecie - również zbywałem wzruszeniem ramion. "Reklama!", "czego to nie da się dokonać, kiedy żyje się w państwie takim jak Norwegia" - myślałem.

Aż wreszcie pewna uczennica zapytała mnie wprost, czy czytałem "Świat Zofii". Nie było już miejsca na wykręty. Chcąc zachować twarz musiałem po tę lekturę sięgnąć. 

W środku czekało na mnie wielkie, pozytywne zaskoczenie. Powieść jest napisana sprawnie, inteligentnie i z humorem. Jednocześnie atmosfera "Świata Zofii" emanuje tajemnicą. Główna bohaterka, piętnastoletnia Zofia Amundsen otrzymuje liściki od nieznanego filozofa. Najpierw znajduje je w skrzynce, potem dostarczane są przez wytresowanego psa. Odkrywa w lesie tajemniczą, zapomnianą Chatę Majora, w której najwyraźniej pojawił się jakiś nowy lokator. Zofii jednak nie udaje się go wyśledzić.

Momentami miałem wrażenie, że czytam prawdziwą opowieść "z dreszczykiem". Myślałem sobie "do licha, dziewczyno, nie idź do tego lasu. Przecież nie wiesz kim tak naprawdę jest tajemniczy filozof, może to jakaś pułapka?". Atmosfera tajemniczości, a wręcz magii, baśniowości -  narasta, a w połowie książki nie widać jeszcze rozwiązania zagadki. Nie wiadomo, kim jest tajemnicza dziewczynka, Hilda, do której adresowane są znajdowane przez Zofię pocztówki. Jest w tej powieści trochę z baśni i trochę z thrillera... napięcie rośnie, okazuje się, że do zrozumienia zagadki Hildy, a także całej intrygi - potrzebne jest poznanie poglądów np. Berkeleya.

W ramach "kursu filozofii" organizowanego przez tajemniczego i nieuchwytnego nauczyciela - Zofia poznaje najważniejszych filozofów. Na kartach powieści pojawia się Sokrates, Platon, Arystoteles, Spinoza, Locke, Berkeley i wielu, wielu innych. Poglądy tych myślicieli przedstawione są bardzo przystępnie i jednocześnie - o dziwo - całkiem wyczerpująco. Gaarder zręcznie wybiera to, co dla danego filozofa najistotniejsze.

Polecam "Świat Zofii" wszystkim, którzy interesują się filozofią, a szczególnie uczniom gimnazjum i liceum. Książka ta, czytana we fragmentach, może też przydać się na kółku filozoficznym, aczkolwiek trzeba by wtajemniczyć najpierw uczniów w sytuację Zofii Amundsen.

"Świat Zofii" jest też dla mnie osobiście bardzo wartościową lekturą i taką będzie z pewnością dla każdego nauczyciela etyki czy filozofii. Książka uczy, jak o filozofii mówić prosto i przystępnie - a to wcale nie jest rzeczą łatwą...





Książkę kupicie bez problemu w dobrych księgarniach stacjonarnych, w księgarniach internetowych i oczywiście na Allegro.


środa, 19 grudnia 2012

Odpowiedzi :-)

Zadałem wymienione w poprzednim poście "pytania do kontemplacji" uczniom i otrzymałem odpowiedzi mniej więcej takie (przytaczam najczęstsze):

  • Kim jestem? 
Ssakiem, człowiekiem, sobą (imię i nazwisko)
  • Dlaczego tutaj się znalazłem?
Ponieważ mama i tata się spotkali. gdyby się nie spotkali nie byłoby mnie.
  • Co odróżnia mnie od zwierząt?
Nic (najczęstsza odpowiedź)
  • Czy dobrze wykorzystuję czas mojego życia?
Dobrze (bez precyzowania co to znaczy "dobrze")
  • Co jest najważniejsze w życiu?
Pieniądze (niemal jednogłośnie)

Trzeba było więc wiele spraw wyjaśnić. Zastanowić się co to w ogóle znaczy "ja". Potem zadałem wiele trudnych pytań. Na przykład takich, czy gdybym urodził się pięć minut wcześniej, lub mama spotkała innego tatę, to czy istniałbym czy nie? Czy noworodek był tą samą osobą, którą jestem teraz, oraz czy będzie nią staruszek którym (być może) się stanę? Jeśli tak, to skąd o tym wiem? W którym miejscu właściwie znajduje się moje ja? (najczęstsza odpowiedź - w głowie) Czy w jakimś konkretnym miejscu w głowie? Czy gdyby ktoś stworzył idealną kopię mnie samego, co do atomu, to byłoby nas dwóch? Czy gdybym utracił wszystkie swoje wspomnienia i został zrzucony na spadochronie w Afryce gdzie nikt mnie nie zna - byłbym wciąż tym samym człowiekiem? Czy moja ręka to ja czy też już nie ja? Czy mój samochód to ja? (nie śmiejcie się, niektórzy sądzą, że samochód to część ich samych, są przerażeni kiedy się zepsuje). Dlaczego właściwie jestem tym kim jestem a nie kimś innym?

Przy pytaniu o zwierzęta trzeba było uświadomić uczniom, że człowiek jako jedyny jest zdolny do NAMYSŁU nad swoim istnieniem i jest świadomy własnej ŚMIERTELNOŚCI (uzyskuje tę świadomość w pewnym momencie).

Ostatnia sprawa też jest ciekawa, nie da się ukryć, że pieniądze są istotne, lecz nic przecież nie znaczą, gdy zabraknie prawdziwych przyjaciół lub dopadną poważne problemy zdrowotne, tym bardziej, że stan posiadania (wbrew temu co mówi popularna reklama) nie zawsze przekłada się na stan ducha :-)


Święta i Nowy Rok - SP

Postanowiłem na lekcjach etyki odnieść się jakoś do okresu Świąt. Jestem zdania, że na etyce powinno się przede wszystkim rozmawiać o tym, co się aktualnie dzieje. Ponieważ jednak na lekcje uczęszczają zarówno osoby wierzące różnych wyznań, jak i niewierzące - starałem się by moja notatka była możliwie neutralna światopoglądowo i bardziej odnosiła się do "filozoficznego" aspektu końca starego roku i początku nowego. 

A oto treść, może Wam się też do czegoś przyda:

Święta i Nowy Rok – instrukcja obsługi
W Polsce końcówka grudnia to okres świąteczny. Niebawem rozpocznie się również Nowy Rok. W czasie Świąt niektórzy ludzie ubierają choinkę i siadają do wspólnej, zwyczajowej wieczerzy.  To taka dawna, polska tradycja. Są ludzie, dla których Święta Bożego Narodzenia mają wielkie znaczenie religijne. Niektórzy traktują je bardziej  jako okazję by spotkać się z przyjaciółmi i rodziną.
Zawsze powinniśmy szukać tego, co nas wszystkich łączy, a nie dzieli. Nowy Rok i Święta to okazja, by każdy mógł się zastanowić nad swoim życiem oraz relacjami z innymi ludźmi. Takie zastanawianie się nazywamy kontemplacją. Dzięki niej żyjemy bardziej świadomie. Świadome życie to coś, co jest ważne dla każdego, bez względu na światopogląd.
Pytania do kontemplacji w okresie świątecznym ( i nie tylko :-)):
·         Kim jestem?
·         Dlaczego tutaj się znalazłem?
·         Co odróżnia mnie od zwierząt?
·         Czy będę istniał zawsze?
·         Czy dobrze wykorzystuję czas mojego życia?
·         Co jest najważniejsze?
Każdy z Was odpowie na te pytania inaczej. Nie przejmujcie się, to normalne – wszystkie te odpowiedzi, nawet jeśli są bardzo różne, zbliżają nas do ciekawych wniosków, a kto wie, może pewnego dnia rozwiążemy Wielką Zagadkę…

 Do tego proponuję urządzić konkurs na "najważniejszy prezent" jaki możemy zrobić drugiej osobie.

Aha - mam prośbę. Jeśli w jakiś sposób korzystacie na lekcjach z moich notatek czy pomysłów, podajcie proszę źródło :-)

wtorek, 11 grudnia 2012

Etyczna kuchnia

Ostatnio pewna uczennica zadała mi pytanie, które z początku mnie zdziwiło, potem rozbawiło, a na końcu zastanowiło.

Jak jeść etycznie? Czy istnieją jakieś etyczne potrawy? Czy istnieje kuchnia filozoficzna? Myślę, że jest to sprawa, której trzeba się będzie dokładniej w przyszłości przyjrzeć. Na razie mogę napisać jedynie tyle (i tak też odpowiedziałem), że etyczna kuchnia to taka, w której przygotowuje się potrawy bez narażania innych istot na cierpienie.

A zatem - kuchnia wegetariańska. Musi to być również kuchnia zdrowa dla jedzącego, bo przecież dbałość o zdrowie swoje i innych - to poważna sprawa etyczna. Więc - dużo warzyw i owoców, mało tłuszczów. Mało smażenia, dużo gotowania, itd. Na pewno unikać należy substancji konserwujących, sztucznych barwników, słodzików i innych chemicznych paskudztw.

W końcu - nie można używać produktów żywnościowych wytwarzanych z pogwałceniem praw pracowników. Można jedynie takie, które wyprodukowane zostały zgodnie z zasadami sprawiedliwego handlu oraz bez szkód dla środowiska naturalnego. Jest to pewien ideał, trudny do realizacji we współczesnym świecie, ale trzeba do niego dążyć. Etyczna kuchnia jest zatem kuchnią świadomą - zastanawiamy się nad tym, co jemy.

Tutaj znalazłem też dość ciekawy artykuł na temat kuchni  filozoficznej. A może... może byłby to jakiś pomysł na lekcję?

piątek, 7 grudnia 2012

Kółko filozoficzne

Jednym z najbardziej zdumiewających problemów filozoficznych jest rozróżnienie między zjawiskiem a rzeczywistością. Uświadomienie sobie, że to, co postrzegamy zmysłami nie jest rzeczywiste narusza cały nasz "zwyczajny" sposób pojmowania świata. Można też spróbować bronić innego stanowiska i twierdzić, że właśnie to, co postrzegamy zmysłami i tylko to - jest rzeczywiste. Zarówno jeden i drugi pogląd nastręcza ogromnych trudności. Gdybyśmy bowiem stwierdzili, że istnienie polega na postrzeganiu - negujemy istnienie materii jako podłoża wszelkich zjawisk.

Można ten problem zasygnalizować już w szkole podstawowej na kółku filozoficznym. Proponuję użyć jakiegoś dużego przedmiotu materialnego, na przykład krzesła. Zadanie pierwsze polega na tym, by każdy z uczniów narysował krzesło. Aby uzyskać wyraźniejszy efekt można usadzić uczniów w różnych miejscach.

Następnie zbieramy rysunki i wieszamy obok siebie na tablicy. Są różne. Który z nich przedstawia prawdziwe krzesło? Wszystkie? Żaden? Czy zatem rzeczywiście widzimy rzeczy takimi jakie one są? Oczywiście, że nie. Podobne różnice będą dotyczyły przedmiotu postrzeganego przez różne zmysły.

Tutaj może pojawić się argument, że rysunki są po prostu niedokładne. Można pójść tym tropem i użyć aparatu fotograficznego. Odwzorowuje on lepiej niż niewprawna ręka rysownika. Jedno zdjęcie możemy zrobić przy dobrym świetle (A) i drugie przy innym świetle, np. przysłoniętym oknie (B). Zauważmy jak np. zmienią się kolory. Które zdjęcie przedstawia prawdziwe krzesło? Jeśli A, to czym jest B? A może obydwa? A może żadne? 

Wiemy już zatem, że rzeczy nie wyglądają tak, jak je postrzegamy za pomocą zmysłów. Czym w takim razie są i jak wyglądają (jeśli w ogóle jakoś wyglądają) w rzeczywistości?Czy pod powierzchnią zjawisk istnieje jakakolwiek przyczyna naszych wrażeń?

Tu można puścić wodze fantazji, gdyż nie można tego wiedzieć z pewnością (filozofowie snują na ten temat różne przypuszczenia). I to jest temat na kolejny rysunek :-) Jak, Twoim zdaniem wyglądają przedmioty w rzeczywistości. Oczywiście, nie ma złych pomysłów ;-)

Temat ten uzmysławia dość interesujący aspekt filozofii. Niejednokrotnie dowodzi ona, że otaczający nas świat nie jest wcale tak prosty i oczywisty (i nudny) jak mogłoby się wydawać, ale że kryje on swoje tajemnice. 




czwartek, 6 grudnia 2012

Przepisy o nauczaniu etyki

Warto zajrzeć pod ten link, na stronę MEN. Z tą informacją powinni zapoznać się również rodzice. Są to zasady organizowania nauki etyki i religii w szkołach:

LINK

Ważniejsze sprawy:

1. Po złożeniu oświadczenia udział ucznia w zajęciach staje się obowiązkowy (lekcje z etyki nie są kółkiem ani zajęciami w świetlicy).

2. Ocena z etyki jest na świadectwie. Nie może być żadnych dodatkowych informacji typu skreślenie słowa religia bądź etyka. Ocenę wpisujemy w rubryce religia/etyka.

3. Wystarczy siedem chętnych osób W CAŁEJ SZKOLE by zajęcia musiały się odbywać. W przypadku gdy jest ich mniej, trzeba zorganizować grupę międzyszkolną.

4. W szkołach podstawowych, gimnazjach i szkołach ponadgimnazjalnych zajęcia z etyki może prowadzić nauczyciel, który ukończył studia na kierunku filozofia lub na kierunku, którego zakres obejmuje treści nauczanego przedmiotu „etyka",  albo który ukończył studia na dowolnym kierunku i studia podyplomowe z zakresu etyki.

czwartek, 29 listopada 2012

Jak przygotować się do prowadzenia zajęć z etyki?

Coraz częściej piszą do mnie osoby, które uczą w szkole i otrzymały propozycję nauczania dodatkowo etyki. Prócz pytań o podręczniki i program przewija się często pytanie o kwalifikacje. W jaki sposób uzyskać wiedzę potrzebną do prowadzenia zajęć z etyki?

Trzeba pamiętać, że etyka jest integralną częścią filozofii. Dlatego wykształcenie filozoficzne, dodatkowo wsparte np. studiami podyplomowymi z nauczania etyki - byłoby najlepsze. Jeśli nie ukończyliście filozofii, na pewno warto pomyśleć o studiach podyplomowych dla nauczycieli etyki. Organizuje je w Polsce coraz więcej instytutów filozofii, a także wiele prywatnych uczelni.

Osobom, które nie posiadają wykształcenia filozoficznego i z różnych powodów nie mogą ukończyć w najbliższym czasie studiów podyplomowych, a jednak otrzymały prace nauczycieli etyki - doradzam zapoznanie się przynajmniej w stopniu ogólnym z historią filozofii. Myślę, że dobrym wyborem będzie klasyczna już pozycja - Władysław Tatarkiewicz, Historia filozofii.

Wszystkie natomiast osoby chcące w przyszłości uzyskać kwalifikacje do nauczania etyki powinny pamiętać, że nieodzownym warunkiem podjęcia pracy w szkole jest uzyskanie uprawnień pedagogicznych (przygotowania pedagogicznego).


wtorek, 20 listopada 2012

Pokłosie

Nie chodzi wcale o głośny film, który właśnie wszedł na ekrany kin, chociaż pośredni związek pewnie istnieje. 

Do napisania posta skłoniły mnie najnowsze wiadomości. Jakiś radykał zapragnął wysadzić w powietrze Sejm. Informację tę przedstawiono w skojarzeniu z działaniami Breivika, być może słusznie, choć za mało jeszcze wiadomo by wydawać w tej sprawie ostateczny osąd.

Nie bez znaczenia jest też to, co mogliśmy zobaczyć na Marszu Niepodległości, tym mniej oficjalnym. Polska jak i inne kraje Europy tkwi w matni kryzysu i zwraca się na prawo. Także mentalnie. Nie zawsze oznacza to jednak patriotyzm w pozytywnym sensie tego słowa. Gdzie tkwi przyczyna?

Jedna z zasadniczych przyczyn tkwi w złej edukacji i będę się przy tym upierał. Nie można sprowadzić roli szkoły do przygotowywania pracowników. Dla wielu osób są to niestety banały bez znaczenia, ponieważ najważniejsze są dla nich pieniądze i doraźne kalkulacje. Szkoła powinna wychowywać także światopoglądowo, w duchu wielokulturowości i tolerancji.

W tej roli doskonale mogłaby sprawdzić się edukacja filozoficzna, elementy filozofii, itp. - wprowadzone w szkołach jako normalny przedmiot. Przydałoby się to, ponieważ ludzie nieświadomi, bezkrytyczni, z łatwością podchwycą hasła, nawet te najgłupsze i najniebezpieczniejsze.

Jeśli uczę się o różnych poglądach (a tak właśnie wygląda nauczanie filozofii) i poznaję różne argumenty - uczę się zrozumienia, że NIE ZAWSZE MUSZĘ MIEĆ RACJĘ. Tylko tyle i AŻ tyle. Uczę się, że powinienem argumentować swoje stanowisko, ale także potrafić z niego zrezygnować, gdy pojawią się dobre kontrargumenty.  Filozofia jest więc odtrutką na wszelki radykalizm... Uczy pokojowego podejścia do świata i innych ludzi. Tego bardzo brakuje. 

Braki takiej edukacji (jest to coś co trwa od półwiecza) zaczynają się uwidaczniać i myślę, że jej odległe skutki mogą być wręcz nieobliczalne.

Świat widziany inaczej

Zajęcia na których  jest dużo gier i zabaw zwykle należą do najbardziej udanych, szczególnie w szkole podstawowej. Proponuję poświęcić   jedną lekcję osobom niewidomym i niedowidzącym. W podręczniku Marka Gorczyka "Chcemy być lepsi" znajdziecie tekst opowiadania "Zamknięte oczy" o niewidomym chłopcu - Janku. 

Lekcję rozpoczynamy od  ćwiczeń mających uświadomić uczniom jak to jest nie widzieć. Polegają one na zawiązaniu ochotnikowi oczu opaską, następnie ma on za zadanie rozpoznać osobę stojącą przez nim, posługując się dotykiem. Później można zmodyfikować zadanie, dając do rozpoznawania różne przedmioty. Każdy uczeń przynajmniej raz powinien być osobą "rozpoznającą". 

Potem czytamy opowiadanie o Janku i malujemy las, ale taki, jakim widział go Janek, czyli z zamkniętymi oczami. Ja dołożyłem jeszcze zadanie polegające na zapisaniu swojego imienia i nazwiska pismem brajla (alfabet wyświetliłem za pomocą projektora).

Na koniec przechodzimy do wniosków. Jak pomóc osobie niewidomej/niedowidzącej?

1. Specjalne aplikacje na komputer, telefon...
2. Książki słuchane, audiobooki
3. Audiodeskrypcja (cyfryzacja telewizji!)
4. Inne ułatwienia jak figury geometryczne na banknotach,  nauka brajla, specjalne wypukłe oznaczenia na lekach (można pokazać!)
5. ŻYCZLIWOŚĆ 

Każdy z tych punktów trzeba oczywiście omówić. 
Na zakończenie wymyśliłem takie zadanie do domu: zgasić w mieszkaniu światło po zmroku  i spróbować dojść do np. kuchni... można też wymyślić jakiś wariant, np. zawiązanie oczu, a nad dzieckiem czuwają rodzice, by nic złego się nie stało w trakcie omijania przeszkód. Może to być fajna zabawa, zarazem dająca jednak sporo do myślenia.

piątek, 9 listopada 2012

Zagadkowy los ankiety

Jak zapewne zauważyliście, znikła z mojego bloga sonda w której można było oddawać głosy za wprowadzeniem etyki do szkół. Licznik szybko nabijał na TAK i widać się to komuś nie spodobało, bo aplikacja została uszkodzona i wyzerowana. Przeszedłbym nad tym do porządku dziennego i złożył wszystko na karb cyfrowego chochlika, gdyby nie podobne zdarzenia z przeszłości, kiedy np. portal www.etykawszkole.pl został zaatakowany przez hakerów. Drodzy Hakerzy! I tak nic nie wskóracie, etyka niebawem na szeroką skalę wejdzie do polskich szkół.

czwartek, 8 listopada 2012

Zawieś plakat!

Słuchajcie, dość bezczynności. O wiele za mało jest jeszcze etyki w szkołach. Winna temu jest niewiedza. Zbyt mało ludzi jeszcze wie, że w szkołach można uczyć etyki i że jest mnóstwo chętnych nauczycieli, z silnym już w tej chwili wsparciem dydaktycznym. Mało kto wie, że wystarczy siedem chętnych osób W CAŁEJ SZKOLE, żeby zajęcia MUSIAŁY SIĘ ODBYWAĆ (Dz.U. Nr 36, poz. 155, z późn. zm.)
Proponuję, aby każdy, komu bliska jest idea etyki w szkołach przywiesił co najmniej jeden plakat w okolicy szkoły.

Plakaty można pobrać tutaj: 

 http://www.etykawszkole.pl/projekty/etyka-w-twojej-szkole-plakat


Czas na debatę!

Pozwoliłem sobie skopiować i umieścić również u siebie z: http://etykwszkole.blogspot.com/ 
 
Chciałbym zaprosić w imieniu Redakcji portalu etykawszkole.pl
na debatę poświęconą etyce, która odbędzie się dnia 1 grudnia
 w ramach VII Festiwalu Racjonalistycznego organizowanego przez Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów.

Poniżej zamieszczam fragment opisu przebiegu debaty oraz link do strony PSR, na której można przeczytać wszystko na temat Festiwalu.
 Zaraz potem, o godzinie 17:15, rozpoczynamy debatę panelową, podczas której poszukamy odpowiedzi na dwa pytania:


  1. Czy polska szkoła jest kreatywna, tolerancyjna, demokratyczna, neutralna światopoglądowo, a jeśli nie, to co trzeba zrobić, żeby taka była?
  2. Czy lekcje etyki mogą się przyczynić, żeby szkoła taka była, a jeśli tak, to co trzeba zrobić, żeby etyka była nauczana w każdej polskiej szkole?
Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów już trzeci rok szkolny realizuje projekt edukacyjny, którego celem jest promocja nauczania etyki w polskich szkołach. Na naszym portalu etykawszkole.pl zamieściliśmy już setki ciekawych, wartościowych, na wysokim poziomie dydaktycznym scenariuszy lekcji etyki oraz kilkadziesiąt tekstów publicystycznych. Początkujący nauczyciele etyki, ale nie tylko, chętnie korzystają z tych materiałów. Rodzicom pomagamy wyegzekwować prawo do pobierania lekcji etyki w szkołach ich dzieci. Odpowiadamy na liczne pytania użytkowników, a często powtarzające się publikujemy na portalu.
Spore już doświadczenie i wiedza zdobyta w projekcie Etyka w Szkole upoważnia nas do zabierania głosu w sprawach kondycji polskiej oświaty szkolnej. A nie jest ona dobra. I nie jest to tylko nasze zdanie, ale to powszechna opinia znawców polskiej szkoły, samych uczniów i ich rodziców. Szkoła nie nadąża za wielkim postępem cywilizacyjnym, i społecznym mającym miejsce w Polsce przez dwie ostatnie dekady. Grudniowa debata pozwoli nam poznać opinie ludzi, którzy dobrze znają polską szkołę.
Uczestnikami debaty będą:
  • Anna Korzeniowska-Bihun — dziennikarka, tłumaczka literatury ukraińskiej, organizatorka tegorocznej ogólnopolskiej akcji ulotkowej promującej etykę w szkołach. Założycielka portalu etyczni.org. Pani Anna jest też współtwórczynią projektu Imaginarium powstałego w warszawskim Oddziale PSR. Jego zamysłem było „skrzyknięcie" i integracja rodziców i ich dzieci niechodzących na lekcje religii.
  • Dr Laura Koba — od lat zajmuje się tematyką praw człowieka, a szczególnie prawami dziecka oraz edukacją obywatelską: główna organizatorka dobiegającego końca Roku Korczakowskiego 2012. Dowiemy się o sukcesach i porażkach obchodów oraz zastanowimy, co warto zrobić, żeby wyjątkowe, nadal w pełni aktualne nauki i idee Starego Doktora upowszechnić w polskich szkołach.
  • Jaap Schilt — kierownik projektu Lebenskunde w Humanistycznym Związku Niemiec (HVD) Berlin-Brandenburg, z którym PSR ma umowę o współpracy. Lebenskunde ("nauka życia") to lekcje etyki humanistycznej wykładane w niemieckich szkołach w ramach przedmiotu "Religia i światopogląd". Materiały pomocnicze dla nauczycieli Lebenskunde publikowane na portalu etykawszkole.pl cieszą się ogromnym zainteresowaniem nauczycieli etyki.
  • Dr Krystyna Starczewska — polonistka, filozof, etyk i pedagog; prezes Krajowego Forum Oświaty Niepublicznej. Twórczyni i pierwsza dyrektorka I Społecznego Liceum Ogólnokształcącego w Warszawie tzw. "Bednarskiej". W szkole przez siebie założonej zbudowała wzorcowy model demokracji szkolnej. We współpracy trzech stanów: nauczycieli, rodziców i uczniów udało się ustanowić demokratyczne zasady współżycia między wszystkimi członkami społeczności szkolnej, zapewniając jednocześnie wszystkim stanom wpływ na tworzenie tego modelu i zasad w nim obowiązujących.
  • Anna Ziemska — nauczycielka etyki, współtwórczyni Kompleksowego programu nauczania etyki na II, III i IV poziomie edukacyjnym "Ludzkie ścieżki", nagrodzonego w konkursie Ośrodka Rozwoju Edukacji; autorka nowatorskich programów do nauczania etyki dla przedszkoli i pierwszych klas szkoły podstawowej
Prowadzenie: Andrzej Wendrychowicz — wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów, koordynator projektu etykawszkole.pl"
http://www.psr.org.pl/gdzie-dzialamy/warszawa/item/418-warszawa-zapraszamy-na-vii-festiwal-racjonalistyczny
Debata odbędzie się w sali konferencyjnej Federacji Związków Zawodowych "Metalowcy" przy ulicy Długiej 29.

poniedziałek, 29 października 2012

A dzieciaki?

Na kółko filmowe do szkoły podstawowej mogę polecić dwa świetne filmy grozy dla dzieci. Tak, nie przeczytaliście źle. Filmy, choć animowane, trzymają w napięciu i każdy z nich ma klasyczną dla horrorów fabułę. Ciekawa propozycja dla wszystkich, którzy lubią Halloween i akceptują nieco tandetny koloryt tego święta. :-)
Pierwszy z nich to "Straszny dom" a drugi "Koralina i tajemnicze drzwi".

Tu dowiecie się więcej:

http://www.filmweb.pl/film/Koralina+i+tajemnicze+drzwi-2009-184151

http://www.filmweb.pl/Straszny.Dom

niedziela, 28 października 2012

Halloweenowe kółko filozoficzne - szkoła średnia, gimnazjum


Wielkimi krokami zbliża się Święto Zmarłych. Przy tej okazji warto podjąć na kółku filozoficznym kwestię istnienia duchów. W ramach "prawowiernej" edukacji ta tematyka nie jest w ogóle poruszana, na żadnym z przedmiotów, za wyjątkiem religii. Religia jednak opiera się głównie na dogmatach, a filozofia na dyskusji. Warto więc przedstawić różne punkty widzenia. Poczynając od tych, które całkowicie odrzucają jakąkolwiek pozamaterialną naturę świadomości, a skończywszy na tych, które w świadomości i duchu upatrują tworzywo Wszechrzeczy.  Ciekawość uczniów można rozpalić filmem dokumentalnym. Ja proponuję: "Prawda czy fikcja - duchy". Z filmem można zapoznać się w celach edukacyjnych na chomikuj.pl.

Wspaniale byłoby, gdyby uczniowie zdali sobie sprawę z kilku faktów. Po pierwsze, problem istnienia duchów został ośmieszony przez fabularne, filmowe produkcje i często niesłusznie jest uważany za zupełnie niepoważny, podczas gdy - stanowi jeden z najważniejszych problemów filozoficznych przed jakimi w ogóle staje ludzkość. Pytania o świadomość, o ducha - pojawiają się na różnych szerokościach geograficznych od tysięcy lat. 
Po drugie, większość religii zakłada istnienie jednostkowej duszy. Zaskakujące jest, że ludzie określający siebie jako "wierzący" jednocześnie śmieją się z duchów. Nie zdają sobie sprawy, że wiara w ducha jest fundamentem wiary... bez niej jest ona pozbawiona jakiegokolwiek sensu... no bo cóż ma być zbawione, jeśli ducha nie ma? Nie chodzi tu o lansowanie jakiegokolwiek stanowiska, ale pokazanie, że problem jest całkiem poważny. 
Po trzecie, trzeba pokazać argumenty za i przeciw i odpowiedzieć na pytanie, dlaczego w ogóle opowieści o duchach są dla nas tak atrakcyjne.








środa, 17 października 2012

Drastyczne zdjęcia z katastrofy smoleńskiej

Tak, widziałem je. Publikowanie podobnych fotografii jest, według mnie, przejawem barbarzyństwa. Jak to możliwe, że nie zadbano o zwykły szacunek dla zmarłych... nie przykryto ciał... przecież to naturalna reakcja. Wszystko jedno, jakie sympatie czy antypatie politycznie się wyznaje,  jest to przecież ciało człowieka.

Nie ukrywam, że dość mocno mnie ta sprawa poruszyła, bo jestem człowiekiem z wybujałą wyobraźnią i uświadomiłem sobie, przez co muszą przechodzić rodziny tych ludzi... Wiem, że teraz w modzie jest cynizm, udawanie twardziela, ale przyszło mi do głowy, co by było gdyby to zmasakrowane  ciało mojej bliskiej osoby zostało w ten sposób wystawione na widok publiczny... nie czułbym się z tym, delikatnie mówiąc, komfortowo. A Wy?

No i postanowiłem obejrzeć wiadomości. Główne wydanie. I nagle - jakbym dostał w pysk. Najważniejsza informacja dnia - dach na stadionie nie był zamknięty, murawa zamokła...

Dach na stadionie nie został rozłożony, ale jest sukces, 1:1 w meczu z Anglią... Wiadomość wałkowana przez 11minut. Ja mam w głowie obraz rozszarpanych ciał a tu - dach się nie otworzył. Potem krótka wzmianka, 1,5 minuty o fotografiach, a potem znów...  powrót tej samej "najważniejszej" wiadomości - dach nie był zamknięty, murawa zamokła - informuje przejęty i zadowolony jednocześnie historycznym sukcesem w piłce nożnej Piotr Kraśko.

O co tu do licha chodzi?

wtorek, 16 października 2012

Coraz więcej chętnych, tyle samo godzin

Liczba chętnych pragnących uczęszczać na lekcje etyki w szkołach systematycznie się zwiększa. Chciałbym podkreślić, że są wśród nich osoby niewierzące, katolicy, a także osoby innych wyznań. Zajęcia z etyki są uniwersalne i otwarte dla wszystkich zainteresowanych.

Niestety, w wielu szkołach temu wzrostowi zainteresowania nie towarzyszy wzrost liczby godzin dla nauczyciela etyki. Dwie godziny powodują, że w jednej grupie mamy dzieci z 1 i 6 klasy szkoły podstawowej. Argument, że tak uczono na Dzikim Zachodzie wydaje mi się nie do końca trafiony, podobnie jak  stwierdzenie, że dobry nauczyciel poradzi sobie w każdych okolicznościach. Jeśli tak, proponuję zrezygnować z tablic interaktywnych i komputerów  na rzecz tabliczki i dłuta - dobrzy nauczyciele i tak sobie poradzą.

Zwiększenie liczby godzin przynajmniej do 4 nie jest z pewnością czymś, co zrujnuje budżet MEN, a mogłoby zapewnić zajęcia na znacznie lepszym poziomie.

środa, 10 października 2012

ZŁE symbole

Chciałbym poświęcić ten wpis pewnej fascynującej sprawie. Otóż, od pewnego czasu w polskich szkołach trwa kampania pod nazwą "niebezpieczne symbole" lub "złe symbole".

Pozwoliłem sobie tutaj wkleić przykładową broszurkę informacyjną, żeby było wiadomo o co chodzi. Ulotki  przyjmują różną postać graficzną, ale jest to mniej więcej coś takiego:

Źródło: http://79.173.24.103/zasoby_www/KOMPILACJE_ISO_-_DO_NAGRANIA_I_ODTWARZANIA_W_DVD/FILMY%20PRAWDY/DODATEK/FILMY_PRAWDY/3%29%20P.P.%20DVD%20DISC/8%29%20RELIGIA/02.Jak%20przezwyci%C4%99%C5%BCy%C4%87%20plany%20wroga/5%29%20Egzorcyzmy%20i%20walka%20duchowa/5%29%20Niebezpieczne%20symbole/


Osoba nie posiadająca żadnej wiedzy w temacie może stwierdzić "Ojej! Nie wiedziałem!". Zwłaszcza, że jest to informacja uzyskana w szkole publicznej, od nauczyciela, a zatem osoby godnej zaufania. Podobnie inni nauczyciele, zapewne potraktują takie informacje całkiem poważnie, jak i dyrekcja. Z pewnością wielu pomyśli: "jak to dobrze, że jest w szkole pan/pani X, która/który zna się na rzeczy i potrafi ostrzec nas i uczniów przed demonicznymi knowaniami".

Spieszę wyjaśnić, że symbol Yin-Yan, nie oznacza Boga i Szatana. Oznacza pierwiastek aktywny i pasywny, symbolizuje niebo i ziemię, kobietę i mężczyznę, bywa używany w sztukach walki symbolizując ideę obrony przez unik.
Nie jest to symbol satanistyczny, powstał nawet w kulturze gdzie pojęcie Szatana jako takiego - nie jest znane.

Pacyfka nie jest złamanym krzyżem. Oznacza sprzeciw wobec wojny. Nie słyszałem nigdy, by był wykorzystywany przez satanistów podczas czarnych mszy. Jego projektantem jest Geralt Holtom. Symbolizuje rozbrojenie nuklearne.

Symbol anarchii "A" nie jest symbolem satanistycznym. Oznacza sprzeciw wobec władzy, ale również wiarę w człowieka, w jego zdolność poradzenia sobie bez niej.

Oko Horusa i Krzyż Ankh wywodzą się ze starożytnego Egiptu. Przekonanie, że mają one rzekome satanistyczne znaczenie pochodzi od pierwszych chrześcijańskich misjonarzy, którzy sądzili, że bogowie Rzymu i Egiptu istnieją naprawdę, lecz wraz z pojawieniem się Jezusa Chrystusa "zeszli do podziemia" i są w istocie demonami. Jest to pewien fantastyczny pogląd.

Krzyż Atlantów zgodnie z tradycją został odnaleziony w Dolinie Królów w jednym z grobowców. Symbolizuje "energię kształtu" ale w żaden sposób nie odwołuje się do Szatana.

Satanizm jako taki wywodzi się ze średniowiecza i błędem jest utożsamianie go z chuliganami męczącymi zwierzęta czy niszczącymi cmentarze, którzy o satanizmie nie mają pojęcia. Korzenie satanizmu tkwią w sprzeciwie wobec bezwzględnej, okrutnej władzy roztaczanej przez Państwo i Inkwizycję. Był to pewnego rodzaju zlepek ludowych wierzeń i starych, pogańskich obyczajów. Satanizm oznacza również fascynację mocami samej natury. Generalnie odsyłam do książek gdyby ktoś chciał dowiedzieć się czegoś więcej. 

Można spierać się co do pentagramu, jednak zasadniczo był to symbol doskonałości, na przykład  dla Pitagorejczyków. Uosabia również harmonię i proporcje ludzkiego ciała. Nie jest tym samym co Pentagram Baphometa, choć często bywa z nim mylony.

Jedyny z tych symboli, który rzeczywiście można by uznać za "antychrześcijański" to liczba "666". Jest to "liczba Bestii" z Apokalipsy, czyli Objawienia Św. Jana. Według większości badaczy oznacza ona Nerona. Może jednak symbolizować cielesną niedoskonałość, ciało fizyczne (liczba 6 często przyjmuje takie znaczenie) a potrojenie oznacza po prostu spotęgowanie tych cech, całkowitą dominację materii nad duchem, jakiś rodzaj nieokiełznanego hedonizmu i materializmu. Nie wpadałbym natomiast w panikę. Sądzę, że w 99% przypadków noszenie trzech szóstek jest wynikiem chęci zaimponowania otoczeniu czymś odmiennym, tajemniczym, zwrócenia na siebie uwagi dziewczyn/chłopaków. Chodzi tu raczej o pewnego rodzaju styl.

Osobiście bardziej obawiałbym się "satanistów" w eleganckich garniturach, jeżdżących dobrymi samochodami, otoczonych powszechnym szacunkiem, czystych i schludnych, bezwzględnie sprawujących władzę w bankach/korporacjach i pomnażających własny majątek za wszelką cenę. Jednak walka z nimi się nie opłaca. Znacznie łatwiej dopaść uczennicę  z pacyfką lub ucznia z długimi włosami.

Prawda jest taka, że zło można wyrządzać pod różnymi symbolami - nawet z krzyżem na płaszczu... lub orłem na czapce. No dobrze, żeby się nie narazić, niech będzie, że to orzeł bez korony.




wtorek, 2 października 2012

"Coś czego nie widać a jest"

Wspominałem już wcześniej o tym zadaniu. Na razie uczniowie są w stadium realizacji, jest to zadanie dodatkowe na ocenę celującą. 
Na razie pojawiły się dwa pomysły. "Zagubiona maskotka", której nie widać, ale wiadomo, że jest, oraz, przyjaźń i miłość, które przecież są, choć ich nie widać.(To, że są nie ulega wątpliwości, można natomiast zastanawiać się w jaki sposób one istnieją).

Przyszło mi natomiast do głowy, że byłby to dobry wstęp do opowiedzenia o "świecie idei" Platona. 
Platon uważał, że różne pojęcia ogólne, takie jak "drzewo", "człowiek" istnieją w sposób realny. Zgodnie z jego rozumowaniem to, iż wiem, że drzewo jest drzewem wynika z mojej znajomości ogólnej idei "drzewa".

Gołym okiem nie widać "drzewiatości" czy "człowieczeństwa", podobnie jak nie widać liczb. A jednak np. Platon sądził, że istnieją one najzupełniej realnie. Mało tego, bardziej realnie, niż to, co postrzegamy zmysłami. 

Zatem przyjaźń czy miłość zdaniem Platona, podobnie jak np. piękno są bardziej realne i trwałe niż rzeczy, które przemijają i które są jak gdyby jedynie ich cieniami. Przyjaźni, piękna i miłości nie widać, a jednak istnieją. Filozofowie powinni właśnie te najważniejsze idee poznawać, ponieważ są one wieczne. Powinni  szukać tego, co piękne, dobre i trwałe.
Można dzieci spytać, co o tym sądzą :-)

Co zrobić, aby etyki nie było w szkole - praktyczny poradnik

Wiele jest porad, co zrobić by etyka w szkole była. Ja postanowiłem pójść pod prąd i zamieścić kilka praktycznych porad jak się etyki ze szkoły pozbyć, lub nie dopuścić do utworzenia grupy. 

Z pewnością jest wiele osób których rady te zainteresują, tym bardziej, że są one sprawdzone w działaniu.

1. Należy od samego początku umacniać w rodzicach przekonanie, że etyka jest podejrzaną nowością. Wytwarzać atmosferę nieufności wobec etyka. Można również etykę przedstawiać jako przykrą konieczność, coś narzuconego z góry. Można to łatwo osiągać, wznosząc oczy ku niebu i głośno wzdychając. Rodzic z pewnością odczyta nasze sugestie.

2. Nie wolno dopuścić, by uczniowie dowiedzieli się, że wystarczy siedem chętnych osób w szkole by zajęcia z etyki musiały się odbywać.

3. Dobrze jest grać na czas. Trzeba długo zbierać grupę. Najlepiej dać listę w sekretariacie do szuflady i nikomu o niej nie mówić. Jakby coś - to jest, ale nie ma chętnych.

 4. Etykę trzeba zorganizować w pomieszczeniu wołającym o pomstę do nieba. To zniechęci uczniów i niewerbalnie poinformuje ich o randze przedmiotu (jest nadzieja, że wówczas staną się niegrzeczni). Najlepiej by było to jakieś pomieszczenie gospodarcze, składzik. Porozmawiaj ze szkolnym konserwatorem, przeanalizuj plan budynku!

5. Pamiętaj, jeśli już musisz wprowadzać etykę - zrób to w jak najmniejszej ilości godzin. To zniechęci uczniów i rodziców. Nikt nie chce wracać do domu o siedemnastej, albo czekać dwie godziny w szkole!

6. Koniecznie zawal nauczyciela etyki papierkową robotą, jeśli to możliwe. Plany wynikowe, tabele ocen, ewaluacje, plan osobistego rozwoju, sprawozdania, dobrze byłoby też skrupulatnie kontrolować wszystko w poszukiwaniu błędów. Na pewno coś wymyślisz. 

7. Uczniowie muszą myśleć, że nauczyciela etyki jest bardzo trudno znaleźć. Nauczyciel etyki musi myśleć, że nie ma chętnych uczniów. Rodzice muszą myśleć, że nauczyciel etyki to nieobliczalny liberał, domagający się głośno co najmniej legalizacji narkotyków, noszący na szyi pentagram z głową kozła nekromanta i zepsuty do szpiku kości, arogancki libertyn, który na śniadanie pije kielich wypełniony krwią dziewic, śmiejąc się przy tym do rozpuku. 

8. Umowę z nauczycielem etyki spisuj zawsze najwcześniej pod koniec października. Dzięki temu pozbawisz go kasy przez wakacje, może się zniechęci, bądź dobrej myśli.

9. W żadnym wypadku nie finansuj nauczycielowi etyki studiów podyplomowych, nie pozwól, by podnosił swoje kwalifikacje. W przeciwnym razie mógłby ubiegać się o dodatkowe godziny z innych przedmiotów i na dobre zagnieździć się w szkole!


Powodzenia!

poniedziałek, 1 października 2012

Cała prawda o niegrzecznych uczniach

Już chyba kiedyś wspominałem, kto jest w polskiej szkole najsłabszym ogniwem w łańcuchu pokarmowym. Otóż - jest nim nauczyciel. Niestety, jest to pewnego rodzaju tajemnica Poliszynela, wszyscy od dawna o tym wiedzą, lecz nikt nic nie robi by to zmienić. 

Szkoły stają się korporacjami i taką strukturę powoli przyjmują. Gdzieś tam, w niedostępnych gmachach ministerialnych siedzą "genialni" teoretycy, planiści - czyli Szef. Na froncie, przy maszynach zasuwają Wyrobnicy. Uczniowie to Klienci.


W dobie niżu demograficznego liczba dzieci uczęszczających do szkoły stała się kwestią być albo nie być. Wiele jest placówek, które zostały po prostu zamknięte, ponieważ uczęszczało do nich zbyt mało uczniów. Można ich spróbować zachęcać - organizować koła zainteresowań, uatrakcyjniać naukę - lecz jest to kosztowne.

Znacznie lepiej wprowadzić strategię supermarketu i grzecznego sprzedawcy. Nauczyciel jako usłużny sprzedawca wiedzy. Odźwierny i kamerdyner, kłaniający się w pas szkolnej dziatwie. 

Efekty tego stanu rzeczy mamy w gimnazjach, gdzie bandy chamów (mocne słowo, ale nie wulgarne, ma swoje stałe miejsce w polszczyźnie) - terroryzują szkołę. Moja przyjaciółka, nauczycielka angielskiego w gimnazjum dowiedziała się na przykład, że jest ku..ą. Po prostu niektórzy uczniowie tak ją tytułują.
 Nauczyciel, muszący działać w duchu głębokiego humanizmu jest niestety czasem bezradny wobec półkrwi kryminalistów. Wprowadziliśmy pewne standardy - i bardzo dobrze. Nie można nikogo obrażać, zbyt surowo karać - słusznie.

Lecz nie ma nic w zamian. W amerykańskich szkołach, uczeń niegrzeczny zostaje po godzinach i pracuje za karę. Istnieje pewien REALNY system kar i nagród. Musi on istnieć, ponieważ nie na każdego działa zwrócenie uwagi czy pogrożenie palcem.

Największy problem tkwi jednak w braku solidarności między samymi uczącymi (choć na szczęście nie zawsze tak jest!). Nauczyciele, którzy AKURAT mają spokojną grupę nie chcą wychodzić przed szereg. Wolą trzymać się politycznej poprawności, która nakazuje twierdzić, że niegrzeczny uczeń zawsze jest "wytworem" nauczyciela. Bo... może nauczyciel nie jest dość ciekawy. A może nie ma podejścia. A w ogóle to  wszyscy ludzie z natury są dobrzy. I tym podobne bzdury. Wiadomo jednak, że wielu ludzi chętnie łyknie taki kit.

Do czego zmierzam. Większość uczniów to wspaniali ludzie. Mądrzy, grzeczni, zdyscyplinowani. Lecz zdarzają  się też osobniki wysoce aspołeczne. I tu wina nie jest już po stronie uczącego. Z myślą o nich, powinno się wprowadzić sensowny system kar i nagród, którego obecnie bardzo brakuje. Gorzkie to słowa do przełknięcia, lecz prawdziwe. Każdy kto interesuje się psychologią wie, że w człowieku drzemią różne instynkty. Któż z nas w dzieciństwie nie szarpał kota za ogon? Ano właśnie. 

Obecnie toczy się proces gimnazjalistów oskarżonych o znieważenie nauczycielki, która przecież jest funkcjonariuszem publicznym. Mam nadzieję, że wyrok będzie surowy. Może wreszcie zacznie się jakaś dyskusja i w polskiej szkole coś się w tej kwestii zmieni?