poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Moda na etykę

Liczba szkół, gdzie prowadzone są zajęcia z etyki, choć jest nadal niewielka - systematycznie wzrasta. Coraz więcej uczniów przychodzi na lekcję tak po prostu - pytają, czy mogą posiedzieć, posłuchać. Część z nich nich na pewno zdecyduje się zapisać na ten przedmiot w przyszłym roku.
Powinien to być ważny sygnał dla MEN - trzeba poważnie brać pod uwagę możliwość zwiększenia liczby godzin etyki w szkołach! To tak jak z telefonem komórkowym. Dopóki go nie mieliśmy, nie wiedzieliśmy, jak bardzo się przydaje. Teraz nie moglibyśmy się bez niego obejść...

Tak samo jest z etyką. Rodzice i uczniowie już zobaczyli. Już wiedzą. Niebawem będą wymagać i pytać: "a czy w tej szkole jest również etyka?".

niedziela, 29 kwietnia 2012

Świadkowie Jehowy obawiają się zajęć z etyki

Nie wiem jak jest w tej kwestii u Was... W szkole średniej, w której uczę, a także w innych szkołach gdzie uczą moi znajomi jest spora grupa Świadków Jehowy. Część z nich chętnie uczęszcza na zajęcia z etyki, są jednak osoby, które się tych lekcji "obawiają".

Dlaczego? 

Na skutek wieloletniej już akcji propagandowej w mediach, oraz licznych wystąpień niektórych filozoficznych i etycznych "autorytetów" etyka jest postrzegana jednoznacznie - jako oręż do walki z Kościołem i religią w ogóle.
Spora grupa rodziców oraz uczniów sądzi, że lekcje etyki są lekcjami ateizmu!

Świadkowie Jehowy, którzy są na takie sprawy światopoglądowe mocno uwrażliwieni, czasem obawiają się, że lekcje etyki będą "walczyły z ich wiarą i przekonaniami".

Te obawy są zupełnie bezpodstawne. Wszyscy nauczyciele etyki jakich znam starają się prowadzić zajęcia możliwie najbardziej neutralnie i obiektywnie. Na lekcjach etyki nie preferuje się żadnego określonego światopoglądu! Są to lekcje oparte na analizie argumentów za i przeciw, oraz dyskusji, w której każdy ma prawo zabrać głos. 

Dlatego - serdecznie zapraszam uczniów różnych wyznań na lekcje etyki.


piątek, 27 kwietnia 2012

Czy istnieje dusza?

Jest to temat, którzy prędzej czy później na pewno pojawi się na kółku filozoficznym, a bardzo możliwe, że również na etyce.
Innymi słowy - czy istnieje w nas coś, cokolwiek, co jest w stanie przetrwać śmierć ciała?
Z góry można założyć, że nie interesują nas odpowiedzi w stylu "przetrwają elektrony". Nie tego oczekujemy :-)
Współczesna nauka, a także wielu filozofów dowiodło na razie jednej rzeczy. Pomiędzy świadomością człowieka a jego ciałem istnieje mocny związek. Można przekonać się o tym wypijając piwo. Świadomość od razu lepiej się czuje, a przecież - dostarczyliśmy jedynie organizmowi chemicznej substancji! 
Poważniejszy przykład - uraz głowy może spowodować utratę świadomości, pamięci, uczuć.

A zatem - jak argumentują redukcjoniści, czyli tacy, co chcą zredukować świadomość do stanów mózgu - kiedy umrze mózg, umrze również świadomość.

Jeszcze inaczej: w "Focusie" pojawił się niedawno artykuł, a w nim taka argumentacja: nasza obecna naukowa wiedza wystarczy aby wyjaśnić fenomen świadomości. Nie trzeba szukać dalej, to co już wiemy - wystarczy.

Nie jest to prawda. Nawet powierzchowna refleksja uświadamia nam, że świadomość jest czymś zupełnie różnym od tego, z czym możemy spotykać się w "materialnym" świecie. Nie można jej pojmować w kategoriach "rzeczy", "słowa", "wytworu". Specyfika świadomości polega na tym, że jest ona "obecna" w wielu miejscach naraz, w miliardach istot. Jest jednak czymś jednym, takim samym, jakąś jednolitą "jakością", a zarazem jest czymś realnym, czymś co cechuje  zwierzęta i ludzi.

Bardzo ważne jest też, żeby rozróżnić zachowanie, funkcjonowanie od świadomości. Komputer czy maszyna mogą być zaprogramowane i funkcjonować doskonale, ale nie posiadają świadomości. Biologicznie i chemicznie można wyjaśnić funkcjonowanie, ale świadomości - już nie. Mimo tego, każdy z nas doświadcza świadomości jako oczywistego faktu.
Ewolucyjnie świadomość też nie jest do niczego potrzebna. Można wyobrazić sobie perfekcyjnie funkcjonujące organizmy (tak, jak funkcjonują komputery czy roboty) pozbawione zarazem świadomości.
Świadomość może więc być czymś, co znajduje się niejako "poza" przyrodą. 

Sądzę, że współczesna nauka nie jest na razie w stanie rozwiązać tej zagadki, nasza wiedza o Wszechświecie jest po prostu na to zbyt mała. Znamy jedynie niewielki wycinek z wielkiego tortu.  Niemniej jednak jestem przekonany, że życie jest bardzo szczególnym zjawiskiem, w którym spotykają się różne wymiary rzeczywistości. Właśnie gdzieś tutaj ukryty jest sekret świadomości i odpowiedź :-) Myślę, że pewnego dnia ta odpowiedź się znajdzie, i to wcale nie na gruncie mistyki, ale jakiejś nowoczesnej odmiany fizyki...





Czy zwierzęta żyją po to żeby nam służyć?

Jednym z tematów, jakie na pewno powinno się poruszyć na lekcjach etyki w szkole podstawowej oraz w gimnazjum są prawa zwierząt.
W moim przekonaniu sformułowanie "prawa zwierząt" nie wyczerpuje do końca sprawy. Bo nie chodzi przecież tylko o to, że musimy dbać o zwierzęta, bo jeśli policjant zobaczy, że nie dbamy - dostaniemy mandat.
Chodzi o uświadomienie dzieciom, że zwierzęta również czują ból, a także emocje, takie jak strach, przywiązanie, radość. Trzeba też pokazać, że życie jest zjawiskiem na prawdę niezwykłym i że powinno się je szanować. Tworzymy wspaniałe maszyny, błyskawicznie liczące komputery, a przecież - nie jesteśmy w stanie wytworzyć nawet źdźbła trawy. Możemy jedynie ingerować w naturę posługując się jej własnymi siłami - nic więcej... posługiwać się tym, co ona sama wytworzyła.Pomiędzy biologią a mechaniką nadal zieje ogromna przepaść, z której mało kto zdaje sobie sprawę.
Szczególnie ważne jest to na terenach wiejskich. Tam często ludzie mają w świadomości zakodowaną "służebną" rolę zwierzęcia. Uważa się, że człowiek jest "koroną stworzenia" (nikt tak tego nie ujmuje, ale - o to chodzi), a zatem może robić z innymi istotami co mu się żywnie podoba. 
Od tej reguły zdarzają się oczywiście chlubne wyjątki, ale w większości przypadków - psy nadal tkwią na uwięzi, zwierzęta gospodarcze tłoczą się na niewielkiej przestrzeni, a kury spędzają całe swoje życie w malutkich klatkach.
Większą wagę przywiązuje się do rysy na samochodzie - martwej maszynie, niż do rany jaką odniósł pies biegający po polu. 
Trzeba uświadomić sobie, że takie potraktowanie zwierząt jest możliwe tylko dzięki jednej rzeczy - jesteśmy od nich silniejsi. Przejęliśmy władzę nad planetą. Zwierzęta nie mogą się już bronić. 
Ale jeśli przyjmiemy takie kryterium, że siła decyduje o prawie, to nie dziwmy się później, że jedni ludzie chcą zrobić z innych niewolników, albo pozbyć się tych, którzy ich zdaniem są bez wartości. Prawo silniejszego.

czwartek, 26 kwietnia 2012

"Eugenika - w imię postępu" - film o eugenice.

http://www.youtube.com/watch?v=xIOuqzY7u_E

Można znaleźć go również na chomikuj.pl w całości. Okazuje się, że eugenika miała swoich zwolenników na początku XX wieku w USA. Badacze ze Stanów Zjednoczonych przylatywali do Niemiec, a Niemcy do Stanów, żeby prowadzić badania. W USA, na mocy wyroku sędziego Sądu Najwyższego przeszło 70 tys. osób "rasowo niedoskonałych" zostało wysterylizowanych. Hitler, siedząc w więzieniu, dokładnie czytał prace amerykańskich naukowców, można powiedzieć, że w pewnym stopniu go zainspirowały.
To właśnie w USA lekarze po raz pierwszy wpadli na pomysł uśmiercania za pomocą "społecznej komory gazowej". Szokujące prawda? O dziwo, nie byli to kryminaliści... ale szanowani obywatele, bankierzy, sędziowie, dyrektorzy... za całą sprawą stały ogromne pieniądze.

Szczególne miejsca

W każdym większym mieście na pewno są szczególne miejsca, które można odwiedzić podczas lekcji etyki lub filozofii, np.
- przy okazji omawiania kwestii piękna - wystawę lub galerię.

- przy okazji społeczeństwa konsumpcyjnego - galerię handlową (czemu nie?)
- przy temacie związanym ze zbrodniami wojennymi - miejsce pamięci.

Tak na marginesie. W moim rodzinnym mieście, Będzinie, znajdują się dwa godne uwagi miejsca, o których zapomniano (nie licząc garstki historyków). Otóż, Będzin, to przed wojną było miasto żydowskie. Większość mieszkańców było Żydami (około 62%). W  czasie II Wojny Światowej zorganizowano tam getto. Mało kto słyszał o będzińskim getcie, prawda?
Z Będzinem wiąże się jeszcze jedna historia. W okolicy zamku znajduje się niepozorny pomnik w kształcie sześcianu. To właśnie tam znajdowała się synagoga, w której Żydzi szukali ratunku. Hitlerowcy jednak podpalili synagogę, wraz ze znajdującymi się w środku ludźmi. Wszyscy zginęli.

Czasem bywam w Będzinie, przechodzę koło tego zamku i widzę młodych ludzi, którzy w tym miejscu kurzą sobie pety i popijają piwo. Nie chodzi o to, żebym był zrzędą, bo sam czasem piwo wypiję, a papierosy też kiedyś paliłem. Chodzi o specyfikę tego miejsca. Pewnie nie wiedzą, co tam się stało.

Więc - etycy z Będzina - śmiało zabierajcie młodzież w to miejsce, i na ulicę Krakowską, na teren dawnego getta. O takich sprawach powinno się pamiętać.



źródło:  http://www.malanowicz.eu/mm/pasje/foto/kirkuty/kirkut_bedzin/kirkut_bedzin.htm

Na tym zdjęciu widać synagogę, której już nie ma.