środa, 2 maja 2012

O Qfancie i książkach

Całkiem poważnie zastanawiam się nad zmianą nazwy mojego bloga. Mogłaby ona brzmieć na przykład tak: "Etyka i filozofia dla szkół oraz to i owo". 
Coraz częściej pojawiają się wpisy względnie związane z etyką, czego sam jestem sprawcą. Osoby, które zaglądają tu jedynie w poszukiwaniu scenariuszy - na pewno czują się lekko zniesmaczone.
"Ten Henel znów przelewa swoje żale do Internetu" - myślą sobie zapewne. 

Tak - przelewam, i dziś przeleję znów. Bo doszły do mnie bardzo złe wieści. Nie dotyczą one co prawda bezpośrednio filozofii czy etyki (choć pośrednio zapewne tak), ale czytania książek i gazet.

Sytuacja jest tragiczna. Czytelnictwo prasy i książek spada poniżej niespotykanego wcześniej poziomu.  „Science Fiction, Fantasy i Horror”zawiesił swoją działalność. Nikogo nie interesują już opowiadania i fantastyka. Wiele wydawnictw przesuwa swoje plany wydawnicze. 

Jednym z internetowych magazynów, gdzie ukazują się również moje opowiadania jest Qfant. Zachęcam do jego ściągania i przeglądania. Jest to już jakieś działanie mające na celu poprawę sytuacji...

Niemniej jednak, coraz bardziej wydaje mi się, że Internet, konsole, telefony, tablety, gry, portale społecznościowe wygrają tę wojnę. Że historii nie da się powstrzymać. Obrazki przemawiają silniej, niż słowa. A to co się dobrze nie sprzedaje - nie ma racji bytu.

Może za kilkadziesiąt lat ludzie będą się komunikować tylko obrazkami i emotikonami? Może w języku będzie tylko 100 słów? Do funkcjonowania to chyba wystarczy... 

W zasadzie ja też nie mogę być wsteczniakiem i już teraz powinienem zacząć reformować swój blog.  Docelowo będą się na nim znajdowały same śmieszne obrazki i buźki. 

Kupię niedługo jeszcze parę książek, zanim znikną w ogóle i zakopię w lesie. Za kilkaset lat taki zabytek może być wart fortunę, znalazca będzie miał szczęście. Tylko czy ktoś będzie jeszcze wiedział, poza wąską grupką badaczy-naukowców, co w nich jest napisane?