piątek, 2 stycznia 2015

Kontrowersyjny temat w szkole średniej

Jak być może niektórzy wiedzą, przez pewien czas prowadziłem zajęcia z etyki w szkole średniej. Obecnie z powodu sporej ilości godzin w mojej obecnej szkole musiałem niestety z nich zrezygnować. 

Czasem wracam do tamtego pouczającego doświadczenia i dzisiaj chciałem podzielić się z Wami przemyśleniami w pewnej kwestii. Przypominam sobie jedne z pierwszych zajęć, kiedy wciąż dochodzili nowi uczniowie. Wielu z nich nie miało pojęcia czym zajmuje się etyka lub filozofia. 
Nie było wcale łatwo to wyjaśnić. Owszem - można zawsze podawać definicje z różnych książek. Na przykład "systematyczna, krytyczna refleksja nad bytem, poznaniem i działaniem". Lecz co takie wyjaśnienie mówi przeciętnemu szesnasto-, siedemnastolatkowi? Chyba jednak niewiele. Nie bez przyczyny pewien profesor powiedział kiedyś, że pytanie "czym jest filozofia?" samo w sobie jest problemem filozoficznym. 

Niemniej nie o tym chciałem dziś przede wszystkim napisać. Wyobraźcie sobie, że na zajęciach pojawiła się grupa dziewcząt, które ze wszystkich sił pragnęły dowiedzieć się czegoś o opętaniu. Tak właśnie - o opętaniu. Muszę tutaj zaznaczyć, że w tych pierwszych dniach owe uczennice nie miały pojęcia, że w moim skromnym dorobku znajdują się także książki grozy. Grozę traktuję czysto hobbystycznie i NIGDY nie przenoszę tej sfery swoich zainteresowań na pracę w szkole. Nigdy nie rozmawiam też o moich książkach w szkole, wychodząc z założenia, że są one przeznaczone (piszę o powieściach grozy) - dla dorosłego czytelnika. 

Tak czy siak pytanie pojawiło się. Oczywiście, w takich sytuacjach można schować głowę w piasek i odpowiedzieć, że program z etyki lub filozofii nie przewiduje takich zagadnień. Ale - każdy kto pracował z młodzieżą wie, że odpowiadając w ten sposób traci się autorytet i wychodzi na "sztywniaka". Młodzi ludzie zadają jakieś, w ich mniemaniu filozoficzne pytanie, a prowadzący nawet nie próbuje się do niego odnieść.

Mało tego, wyczułem, że z jakiegoś powodu (to samo w sobie jest już ciekawe) to zagadnienie bardzo interesuje wiele osób. Sporo uczniów szkoły średniej podchodzi do tematu niezwykle poważnie. Pytanie czy stoją za tym jakieś filmy, czy też może lekcje na których wiele się na ten temat opowiada (mówiąc wprost - straszy się, lub ktoś może powie "ostrzega") - pozostawię bez odpowiedzi. 

Postanowiłem odnieść się do tematu z czysto filozoficznego punktu widzenia i miałem wrażenie, że niektóre osoby lekko rozczarowałem. Spodziewano się po mnie chyba jakichś mrożących krew w żyłach szczegółów, kolejnych opowieści, przestróg, grożenia palcem, itp. 

Oczywiście nic takiego nie nastąpiło. Wyjaśniłem, że podobne zagadnienia wymagają wielkiej ostrożności w podejmowaniu jakichkolwiek sądów. Że większość takich przypadków to po prostu choroby psychiczne, a także niezłe pole do popisu dla... rozmaitych szarlatanów. No i oczywiście - że mamy do czynienia tylko i wyłącznie z hipotezami, które w żaden sposób nie zostały przez współczesną naukę potwierdzone. Często za podobnymi "historiami" kryją się prozaiczne motywy - takie jak chęć umocnienia wiary w zabobony, pragnienie zwrócenia na siebie uwagi, chęć przydania rangi sobie samemu jako "obrońcy przed złem" itp. itd. Wreszcie warto podkreślić "psychologiczną atrakcyjność" wiary w istnienie podobnych zdarzeń. Można bowiem w ten sposób - działaniem jakiejś "mrocznej siły" - usprawiedliwiać zło jakiego ludzie potrafią się dopuszczać.

Od wieków źródłem wielu podobnych opowieści była również ówczesna niemożliwość wyjaśnienia pewnych zdarzeń. Dlatego też uważano na przykład, nie wiedząc o istnieniu bakterii, że przyczyną choroby są grzechy lub działanie jakichś nieprzychylnych ludziom duchowych sił. To przekonanie występowało i występuje nadal w wielu kulturach, ale jego "moc" zmniejsza się wraz z rozwojem naszej wiedzy o świecie.

Nudne wyjaśnienie? Na pewno nudniejsze i mniej "ekranowe", niż wrzeszcząca i unosząca się pod sufitem nastolatka. (Notabene - większość młodzieży bezkrytycznie odnosi się do napisów typu "oparte na faktach").

Oczywiście, starając się patrzeć na temat możliwie obiektywnie nie postawiłem ostatecznej kropki nad "i". Otaczający nas świat nadal kryje wiele tajemnic i z pewnością nie każde zjawisko uda nam się wyjaśnić naukowo, co nie oznacza wcale, że jest ono niemożliwe do naukowego wyjaśnienia w przyszłości. Człowiek pragnie cudów i niezwykłości, ale często warto pohamować w sobie to pragnienie, nawet po to, by móc zobaczyć tą niezwykłość tam, gdzie  - być może - występuje ona w rzeczywistości. 

Jestem ciekaw, czy Wam (osobom, które pracują w szkołach) też przytrafiały się podobne, zaskakujące pytania...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz